Projekty, które wspierają dziewczynki i kobiety, by miały odwagę do życia z pasją są mi bliskie. Dlatego z radością przyjęłam propozycję napisania kilku słów od siebie dla jednej z takich inicjatyw. Dziewczyny, które się odważyły to póki co fanpejdż, na którym opublikowane zostały inspirujące historie kobiet z Tarnowa i okolic. Już niedługo te opowieści zostaną przeniesione do książki o takim właśnie tytule.

Poniżej możecie przeczytać mój manifest do małych i dużych kobiet.

kobiecasila.pl
Fot. Mariusz Podraza

 

Zamykam oczy. Wyciszam się. Do ucha sączy mi się delikatny głos Stinga. Od ponad 20 lat uwielbiam jego muzykę. Zastanawiam się nad słowami. One są bardzo ważne. Chcę, by takie były, gdy piszę do Ciebie, droga czytelniczko książki „Dziewczyny, które się odważyły”. Czuję, że to także list do mojej córki, która wkrótce się urodzi, i do mnie samej. A także do tych wszystkich, którym leży na sercu wspieranie dziewczynek i kobiet w byciu sobą, w rozwijaniu skrzydeł, talentów i pasji.

Człowiek, kiedy się rodzi, jest pełnowartościowy. Choć ma pomarszczoną skórę, nie mówi, nie chodzi, to i tak jest WIELKI. Potem z biegiem lat bywa, że traci poczucie wartości. Przychodzą do głowy dziwne myśli, wokół słychać nie zawsze przemyślane teksty, wpada się w pułapkę stereotypów, oczekiwań i własnych kompleksów. A to nie pomaga na co dzień. W pewnym momencie życie staje się walką. Po drodze gubi nam się radość, poczucie spełnienia i szczęścia. Marzy mi się, byś tego uniknęła. Podzielę się z Tobą, Droga Czytelniczko, moją receptą na to, by być silną, autentyczną i kobiecą. By móc o sobie powiedzieć: „Czuję pełnię i harmonię w życiu, mam wszystko, czego potrzebuję, jestem szczęśliwa”.

Niedawno skończyłam 40 lat, jestem żoną i mamą 3 synów, a za kilka miesięcy urodzi się moja córka. Prowadzę firmę, jestem szefową, coachem, autorką kursów i warsztatów dla kobiet, uczę także języka włoskiego w podstawówkach. Moja doba wypełniona jest licznymi zajęciami. Jednak nie to definiuje mnie jako człowieka. To są dane, które mogę wpisać do życiorysu. I są to oczywiście bardzo ważne kwestie. Wydaje mi się, że istotniejsze jest to, co jest w środku, czego na zewnątrz być może nie widać, a do czego dochodziłam latami, pracując nad sobą.

Jednym z kluczy do poczucia spełnienia jest autentyczność. Kiedyś wstydziłam się np. tego, że nie jestem perfekcyjną panią domu, albo że nie śpiewam tak pięknie jak moja koleżanka z klasy. W końcu zrozumiałam, że odwaga polega na tym, by zaakceptować siebie taką, jaką jestem, a nie porównywać się i dopasowywać do “cudzego ubrania”. Postawiłam na budowanie więzi z bliskimi, bo relacje są dla mnie ważniejsze niż idealny porządek w mieszkaniu. Wróciłam do śpiewania. Dołączyłam do parafialnego zespołu. Nie mam potrzeby bycia najlepszą, jestem wystarczająco dobra i to jest OK.

Droga do zrozumienia, jakie są moje talenty i jak mogę dzielić się nimi z innymi, była dla mnie dość długa i kręta. Bóg obdarzył mnie nietypowym zestawem: jestem dobra w słuchaniu ludzi, wspieraniu, odczuwaniu empatii, inspirowaniu, doceniam różnorodność i mam zdolność widzenia potencjału i pasji u innych. Przekonałam się o tym dopiero jako dojrzała kobieta. Kiedy byłam młoda, nie miałam tej wiedzy. W liceum odkryłam, że łatwo przychodzi mi uczenie się języka włoskiego i ciągnie mnie do włoskiej kultury kojarzącej mi się z radością życia i dobrą energią. Dodatkowo w moim mieście była fabryka FIAT-a, w której potrzebowano tłumaczy. Dlatego naturalnym wyborem kierunku studiów była italianistyka. Nie przewidziałam tylko, że w przyszłości przeprowadzę się do Tarnowa, gdzie początkowo nie znalazłam stałej pracy z wykorzystaniem mojego dyplomu z filologii włoskiej. Zatem nastał dla mnie czas intensywnych poszukiwań.

Po trzydziestych urodzinach zostałam mamą, w dość krótkim czasie potrójną i do głosu doszły moje inne talenty, których wtedy jeszcze nie umiałam konkretnie nazwać. Zaczęłam czytać o tym, jak budować dobre relacje w rodzinie i wdrażałam tę wiedzę w życie. Potem odkryłam, że wspieranie kobiet w wydobywaniu mocnych stron jest czymś, co bardzo mnie kręci. Jeszcze nie do końca wiedziałam, co z tych różnych elementów może powstać. Poszłam za głosem serca, założyłam stronę https://www.kobiecasila.pl/ , zostałam coachem. Dziś mam wiele wdzięcznych klientek, które poprzez pracę nad sobą z moją pomocą odzyskały wewnętrzny spokój, harmonię, wróciły do wartości, naprawiły relacje, odkryły pasję i radość życia.

Wartości, którymi się kieruję, są dla mnie latarnią na morzu życia. Staram się mieć ją zawsze przed oczyma. A opiera się ona na trzech filarach: na dobrej relacji z samą sobą, na budowaniu więzi z innymi, na wierze w Siłę Wyższą, którą dla mnie jest Bóg. Z pokorą i spokojem podchodzę do codziennych wyzwań oraz z uśmiechem na twarzy, by narzekanie i pesymizm zamieniać na radość i pasję.

Życzę Ci, Droga Czytelniczko, byś znalazła swoje źródło miłości i czerpała z niego garściami, dzieląc się ze światem. A jednocześnie byś miała odwagę pozostać sobą i byś dzień po dniu wiodła spełnione życie, otaczając się wspierającymi i dobrymi ludźmi.

***
Gabriela Kuca – coach, nauczycielka, od 2006 roku mieszka w Tarnowie. Założycielka @KobiecaSila, propagatorka odważnego i spełnionego życia z pasją. Dwukrotnie współorganizowała Festiwal Tarnów w Sukience, a na przełomie 2014 i 2015 roku przeprowadziła dla tarnowianek cykl 10 warsztatów Siła Pasji. Poprzez warsztaty, kursy i sesje indywidualne pomaga kobietom na przełomowym etapie przejść wewnętrzną transformację i zmienić frustrację na satysfakcję w życiu osobistym oraz zawodowym, opartą na wartościach, dobrej relacji i komunikacji. Jest także mgr italianistyki. Uczy języka włoskiego w podstawówkach, bo uwielbia kontakt z dzieciakami. Prywatnie – żona, mama 3 synów i córki, która wkrótce się urodzi.

***

 

Co sądzicie o takich inicjatywach wspierających dziewczyny i kobiety?