Gościem kobiecych  rozmów o SILE #11 jest Ania Piwowarska, kobieta bardzo utalentowana, marketingowa trendsetterka, jej książka „Autentyczność przyciąga” po kilku tygodniach od premiery jest wciąż na topie! Rozmawiamy o autentyczności, o byciu sobą  w pracy, bo „kreowanie marki” jest passe’, a autentyczność przyciąga.

Ania Piwowarska

Fot. Sylwia Nikko Biernacka / Machina Fotografika

 

Aniu, bardzo cieszę się, że przyjęłaś moje zaproszenie na kobiecą rozmowę o sile. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała również o Twoją książkę „Autentyczność przyciąga”, której wydanie i promowanie ujawnia siłę Twojej pasji i wiarę w wartość bycia autentyczną osobą, zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Pozwól, że rozpocznę standardowo.

 

  • Czy możesz powiedzieć o sobie: „Jestem silną kobietą.” Czy zawsze tak było?

W moim odczuciu siła bardzo mocno wiąże się ze słabością i jej akceptacją. Nie czuję się heroską i na pewno nie jestem osobą, której wszystko przychodzi bez trudu. Bardziej jestem osobą dla której niemal wszystko stanowi wyzwanie. Być może więc moja siła bierze się z tego, że podejmuję te codzienne – mniejsze i większe wyzwania i dokładam sobie kolejne w myśl zasady: Bój się i rób!

 

  • Napisałaś w swojej książce, że „Autentyczność przy wyrażaniu siebie w tym, co robisz … może działać przyciągająco poprzez pokazanie siły twojej pasji, osobowości, zaangażowania oraz przez historię, która zapada w pamięć i którą ma się ochotę natychmiast podzielić z innymi.” Czy uważasz, że pasja jest tym, co nas napędza, co jest motorem naszych działań i dodaje nam siły do bycia sobą?

Robienie w życiu tego, co lubimy, co nas kręci – podnosi nasz poziom energii życiowej zamiast go obniżać. Ale kluczem do bycia sobą jest dla mnie poznanie siebie – zarówno od dobrej, jak i złej strony. Mam wrażenie, że sporo osób trochę się tego boi. Że jeśli zajrzą w głąb siebie – zobaczą tam coś strasznego, przed czym w jakiś sposób chcą się ochronić. Nie zawsze też jesteśmy w stanie zrobić to samodzielnie. Często bardzo przydaje się pomoc psychoterapeuty lub coacha.

 

  • Gdzie jest źródło Twojej kobiecej mocy?

Źródło mojej kobiecej mocy jest we mnie – dlatego to, co mogę robić, to dbać o siebie, próbować siebie zrozumieć i stać po swojej stronie – niezależnie od wszystkiego. A jednocześnie wyznaczać sobie kolejne wyzwania – idąc za tym, co mnie przyciąga. Wyzwania, które trochę rozszerzają moją strefę komfortu, narażają mnie na stres i niewygody ale też dodają mi energii.

 

  • Przeczytałam w książce, że warto nie szczędzić czasu i środków i na poznanie siebie, na uporządkowanie własnego wnętrza, bo bez tego nie da się działać, pisać, mówić autentycznie. Bardzo mi miło, że kilka razy zacytowałaś też mnie, Twoją wierną uczennicę. Czy wg Ciebie można używać autentycznych komunikatów będąc jednocześnie w procesie poznania siebie, czy lepiej poczekać, aż wszystko się wyklaruje? A może autentyczne pisanie pomaga odkryć coś, czego jeszcze sobie nie uświadomiliśmy?

Proponuję traktować autentyczność jako pewien proces, drogę samopoznania i poszukiwania siebie i swojego głosu. Będąc w tym procesie, warto dawać sobie czas i mieć w sobie otwartość i przyzwolenie na zmianę – bo ta dzieje się cały czas – i w nas i na zewnątrz. Zadawanie sobie ważnych pytań i takie bycie w łączności ze sobą na pewno pomaga lepiej poznawać siebie i uświadamiać sobie, to co pozostawało w ukryciu. Często nazywam tę książkę „nieporadnikiem” – bo zawiera tak samo dużo pytań, jak odpowiedzi. Jedna z czytelniczek napisała mi, że te pytania są czasem jak pukanie w chory ząb – bolesne. Bardzo mnie to ujęło. Nie chciałam serwować gotowych recept do zastosowania w pięciu krokach i w pół godziny, z których słyną poradniki. Chciałabym, żeby książka służyła raczej jako przewodnik dla tych, którzy chcą szukać swojej własnej drogi do autentyczności i wyrażania siebie w tym, co robią.

 

  • Napisałaś też, że masz świadomość strachu, który nieustannie Ci towarzyszy, który oswajasz. Czego my kobiety boimy się najbardziej, co odbiera nam siłę, a co dodaje odwagi w życiu?

Mogę mówić tylko za siebie: ja najbardziej boję się tych wyzwań, na których najbardziej mi zależy. Bałam się napisać mój pierwszy tekst o sobie (a także kolejne), bałam się założyć własną stronę, pisać bloga, pisać książkę. Boję się warsztatów online nad którymi teraz pracuję. Robiąc jednak każdą z tych rzeczy – mimo strachu – doszłam do takiego etapu, w którym strach nie decyduje o tym, czego się podejmuję i nie warunkuje moich życiowych wyborów. Dostrzegam go, przyjmuję i staram się odczytać wiadomość, jaka za nim stoi – i działam – mimo strachu. A im bardziej coś budzi moje przerażenie, tym bardziej wiem, że jest to rzecz, której w głębi duszy bardzo pragnę dla siebie. Znam kilka kobiet, które mają podobnie – ale nie wiem, czy jesteśmy w mniejszości, czy to rzecz powszechna. A więc mogę powiedzieć, że moja siła bierze się ze strachu i odwagi działania pomimo strachu. Na to moje podejście do strachu i odwagi w dużym stopniu wpłynęła Brené Brown i jej książki „Dary niedoskonałości” i „Z wielką odwagą”.

  • Skoro już mowa o kobietach, powiedz, jak to jest ze współpracą? W książce doradzasz, by nie rywalizować, tylko wspierać się i z jednej strony brzmi to dobrze, a z drugiej pojawiają się pytania: Jak wyczuć, czy ktoś jest nastawiony na współpracę? Jak nie zostać nabitą w butelkę? Jak nie zawieźć się i nie grzeszyć naiwnością? Czy współpraca z kobietami naprawdę daje siłę?

Ja czerpię ogromną siłę ze współpracy z kobietami. Z uwagą obserwuję też rozwój wszelkich kobiecych inicjatyw i grup networkingowo-biznesowych. Zgadzam się z autorami książki „Doktryna Ateny”, którzy pokazują, iż tradycyjnie przypisywanie kobietom cechy, takie jak współpraca, elastyczność, komunikacja, samodoskonalenie, płynne wchodzenie w zmianę i dzielenie się – to ważne elementy powodzenia w biznesie w dzisiejszym świecie.

Jednocześnie zawsze warto zachować zdrowy dystans do rzeczywistości – nie wszyscy chcą i muszą nam pomagać, nie wszyscy muszą nas lubić, nie musimy podobać się wszystkim. Myślę, że tak jak we wszystkim w życiu, w doborze osób, z którymi chcemy współpracować i które chcemy wspierać – bardzo pomocne może być kierowanie się własną intuicją.

  • Jesteś osobą, która zajmuje się marketingiem, jesteś copywriterką, prowadzisz warsztaty dla firm oraz kreatywnego pisania – jak to się stało, że większy akcent postanowiłaś postawić na Autentyczny Copywriting? Czy uznałaś, że to jest właśnie Twoja nisza, do której znalezienia zachęcasz w książce? Jaką rolę w podjęciu decyzji o pójściu właśnie tę drogą miała Twoja intuicja, a jaką pasja? Co dawało Ci siłę, by wytrwać na tej pionierskiej drodze biznesowej?

Zrobiłam to, do czego namawiam w mojej książce – zapytałam siebie, co potrafię robić i co lubię robić – i z tego wyszło mi to, czym zajmuję się w ramach Autentycznego Copywritingu. Było to połączenie pasji, intuicji i dozy zdrowego rozsądku. A siły za każdym razem dodawały mi reakcje osób, z którymi pracowałam.

 

  • Wiem, że poza pisaniem kochasz żeglowanie, poezję, jogę, że lubisz jeździć na rowerze i łapać słowa, zdania, myśli i notować je w swych fuksjowych notesach. Co jest Ci bliższe: slow passion life, czy speed passion life, czyli spokojne i uważne, czy może szalone życie z pasją?

Z całych sił dążę do tego, żeby trochę zwolnić i mieć w życiu więcej czasu na życie. Slow passion life jest więc jakiś konstruktem wymarzonym i kierunkiem na horyzoncie. Na razie jednak chwile spowolnienia bardzo mocno przeplatają się u mnie z dużą ilością pracy okupioną małą ilością snu. Nie jest to stan, który chciałabym gloryfikować – po prostu tak jest – i akceptuję to na pewien czas, bo wynika to z moich własnych wyborów.

  • Na koniec chciałabym zapytać Cię o przekaz dla czytelniczek Kobiecej Siły, jakim przesłaniem chciałabyś się z nimi podzielić?

Czytelniczkom Kobiecej Siły (do których i ja się zaliczam) życzę, by z gąszczu różnych przesłań i pomysłów na życie wyławiać te, które w danym momencie najlepiej mogą nam służyć i są nam potrzebne.

 

  • Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę, by „Autentyczność przyciąga” była początkiem Twojej pisarskiej przygody. Jednym słowem – mam apetyt na więcej Twoich książek.

Dziękuję 🙂 Dobrze się składa, bo ja też mam taki apetyt 🙂

 

 

Książkę „Autentyczność przyciąga” można wygrać na fanpejdżu Kobiecej Siłykonkurs trwa tylko do 11.08 (wtorek) do północy.

Warto wziąć udział, bo to obowiązkowa książka dla każdej przedsiębiorczej kobiety, od kilku tygodni jest na liście bestsellerów tygodnia Empiku w kategorii Marketing! Wystarczy napisać odpowiedź na pytanie:

Czy autentyczność łączy się z Twoją kobiecą siłą i w jaki sposób?

KobiecaSila.pl - Autentyczność przyciąga

Fot: Barbara Bogacka


Ania Piwowarska

to copywriterka i poszukiwaczka autentyczności – we wszystkich jej przejawach, a szczególnie w tekstach.

Na swojej stronie AutentycznyCopywriting.pl i na blogu NOTATKI O PISANIU podpowiada, jak budować swoją autentyczną markę, jak pisać i jak się promować.

Niedawno ukazała się jej książka „Autentyczność przyciąga”.

 


Wywiad z cyklu: KOBIECE ROZMOWY O SILE

KobiecaSila.pl - Kobiece rozmowy o sile