.

Zapytałam 6 znanych kobiet o to, co im odbiera energię, po czym poznają, że wpadły w dół energetyczny i jakie są ich 3 ulubione sposoby na to, by doładować się na co dzień.

Jesteś ciekawa odpowiedzi? Przeczytaj i podziel się Twoimi patentami na to, by mieć więcej energii do życia.

Aleksandra Budzyńska

PaniSwojegoCzasu.pl

Aleksandra Budzyńska to kobieta wulkan – działa szybciej niż mówi, planuje i te plany realizuje. Ola jest Panią Swojego Czasu i uczy inne kobiety, jak przestać mówić „nie mam czasu”, a zacząć chwalić się „mam czas na wszystko, co jest dla mnie ważne.” Prowadzi kilka blogów, szkoli wirtualnie i w realu, jest mamą dwóch synów, z których jeden jest Cukiereczkiem (czyli dzieckiem z cukrzycą), maluje, wspina się po ściankach i robi jeszcze wiele innych rzeczy.

Monika Szczepanik

ŚwiatŻyrafy.pl

Monika Szczepanik, trenerka konstruktywnej komunikacji, zakochana w życiu i Porozumieniu bez Przemocy. Mama dwóch dziewczynek. Organizatorkach letnich i zimowych obozów w ramach Inkubatora Empatii. Podejrzewam, że ENERGIA to jej drugie imię.

Kasia Głąb

PoSukcesnaSzpilkach.pl

Kasia jest młodą, energiczną kobietą. Mówi o sobie tak: „od prawie 3 lat prowadzę bloga Po Sukces Na Szpilkach o biznesie, organizacji życia i sprawnym osiąganiu celów. Nie odkładam marzeń na później. Jestem autorką poradnika o zakładaniu i rozwijaniu kobiecego biznesu, a także twórczynią kursu pomagającego zorganizować życie od A do Z. Niedawno wydałam aplikację do zarządzania zadaniami. Na co dzień prowadzę liczne konsultacje z kobietami i to one sprawiają, że spełniam się najbardziej.”

Co sprawia, że tracisz energię?

Ola: Tracę energię, gdy zbytnio angażuję się w to, co nie jest dla mnie najważniejsze w życiu lub gdy przejmuję się sprawami, które nie mają dla mnie aż tak dużego znaczenia.

Problem polega na tym, że gdy tracimy energię, przestajemy zdawać sobie z tego zdawać sprawę, w rezultacie drobne problemy urastają nagle do rangi problemu światowego.

 

Monika: Ciągnące się sprawy, niezałatwione rzeczy, nie odbyte spotkania, przybywające tzw papiery. Sporo energii zabierają mi sytuację, w których dyplomatyczne odpowiedzi są wyżej cenione niż autentyczność.

 

Kasia: Na co dzień nie mam większych problemów ze spadkami energii. Być może dlatego, że staram się prowadzić zrównoważony tryb życia. Jeśli jednak dopadnie mnie już taki dołek, to zwykle dlatego, że na dany moment ciąży mi zbyt wiele zobowiązań. Pracuję naprawdę dużo, często nad kilkoma projektami jednocześnie, dlatego takie sytuacje od czasu do czasu się zdarzają. Drugą sprawą, przez którą tracę energię są niepowodzenia. Kiedy mam wrażanie, że od kilku dni nic nie idzie po mojej myśli, to powoli moja chęć do działania zanika Taki stan nie trwa jednak zbyt długo, bo wiem, że rozczulanie się nad sobą w niczym nie pomaga.

 

Po czym poznajesz, że masz dół energetyczny?

Ola: Staję się wredną, złośliwą osobą. Co prawda odrobina złośliwości jest we mnie na co dzień, bo taką mam naturę, ale w chwilach kryzysu ta cecha staje się szczególnie widoczna. Przynajmniej według mojego męża, który mówi mi wtedy: „Idź na kije” albo: „Idź coś pomaluj”.

 

Monika: Śpię dłużej niż 5 godzin.

 

Kasia: Zazwyczaj nic mi się wtedy nie chce, czuje się zmęczona i nieco przygnębiona. W trakcie takiego dołka energetycznego o wiele ciężej jest mi zabrać się za pracę i wszystkie dodatkowe zajęcia. Zwykle po 20-30 minutach działania jest lepiej, ale moment przełamania się bywa naprawdę morderczy 😉

 

Wymień 3 ulubione sposoby na doładowanie energii na co dzień?

Ola: Przede wszystkim – wysypiam się. W dziewięciu przypadkach na dziesięć moje dołki energetyczne pogłębiają się, jeśli z powodu przejmowania się głupotami zaczynam więcej działać, a mniej się regenerować. A sen stanowi najlepszą regenerację. Gdy jesteś wyspana, świat wygląda inaczej.

Po drugie – wysiłek fizyczny. Uwielbiam wydatkować energię, by mieć jej jeszcze więcej. Wysiłek fizyczny tak właśnie na mnie działa. Gdy nie wiem już, jak się nazywam, zakładam sportowe buty, biorę w dłonie kije, wrzucam do słuchawek muzykę i idę pospacerować z kijami nad Wisłą.

Po trzecie – zajmuję się tym, co lubię. Może to być czytanie książek, malowanie albo… czytanie książek J W ramach relaksu lubię przenieść się do innego świata, a książki są na to najlepszym sposobem.

 

Monika: Piję kawę (1) w towarzystwie człowieka, którego lubię (2) na słonecznym tarasie. (3). Czasem jeszcze zamykam oczy na 15 minut, przykrywam się ulubionym kocem i wyłączam myśli. To też działa.

 

Kasia: Przede wszystkim codziennie spędzam czas na świeżym powietrzu. Jeśli jest takie piękne słońce jak teraz, to naprawdę więcej mi nie potrzeba. Kolejną rzeczą są wyjazdy. Staram się w miarę możliwości regularnie organizować sobie chociażby weekendowe wypady. Poznawanie nowych miejsc, odpoczynek, relaksujące wieczory, to zdecydowanie to, co bardzo pomaga mi doładować energię. Trzecim sposobem są spotkania z ludźmi, których uwielbiam – duża dawka rozmów, śmiechu, świetnie spędzony czas – i mój poziom energii szybuje w górę.

Gosia Musiał

DobraRelacja.pl

Gosia Musiał jest pedagogiem, wspiera rodziców w ich rodzicielskich wyzwaniach. Jest autorką bloga Dobra Relacja, w którym propaguje rodzicielstwo oparte na bliskości. Mama trójki dzieci. Jej poczucie humoru i dystans do świata pozytywnie ładują jej czytelników.

Urszula Phelep

Urszula-Phelep.com

Urszula jest właścicielką firmy/marki Urszula Marketing, uczy przedsiębiorcze kobiety oraz blogerki promocji internetowej, zwłaszcza poprzez Facebooka oraz blogowanie. Jest też autorką licznych kursów, najnowszym z nich jest FB Marketing z pasją. Jest mamą dwójki dzieci, od wielu lat mieszka we Francji i z powodzeniem integruje Polki z całego świata.

Gosia Zimniak

GosiaZimniak.pl

Gosia projektuje, ilustruje i tworzy infografiki. Freelancerka od 5 lat. Pisze blog, za pośrednictwem którego dzieli się swoimi patentami na przedsiębiorcze i kreatywne życie. Jest też mamą. Jej twórczość dodaje energii niejednej kobiecie.

Co sprawia, że tracisz energię?

Gosia M: Silny stres. Uleganie poczuciu, że nie ma wyjścia z jakiejś sytuacji, że trudności, których doświadczam, nigdy nie ustąpią.

A tak bardziej przyziemnie – brak słońca. Szaruga, mżawka, która mojemu otoczeniu (klasycznemu blokowisku) nadaje odcień zupełnej beznadziei i trudno wtedy patrzeć za okno z przyjemnością. To mi bardzo odcina zasoby energetyczne.

 

Urszula: Kiedy tracę energię to związane jest to zazwyczaj z chorobą, albo ze spadkiem motywacji spowodowanym problemami życiowymi (kłótnie małżeńskie, stres w pracy biurowej, ciężkie relacje rodzinne/ z przyjaciółmi).

 

Gosia Z: Najczęstszą przyczyną braku energii u mnie jest przepracowanie. Gdy mam dużo do zrobienia, jestem pochłonięta jakimś projektem to zazwyczaj nie czuję zmęczenia i mogę pracować do późna. Odczuwam to jednak na drugi dzień. Zbyt długie przebywanie na miejscu pracy, przy biurku i brak ruchu też daje się we znaki.

Są też różne sytuacje, które odbierają mi energię – jakieś niepowodzenia zawodowe lub trudności w realizacji jakiegoś projektu. Czasami energię odbiera mi samo myślenie o czymś (tzw. hodowanie potwora w swojej głowie). Czasami niepotrzebnie, bo gdy się zabieram za działanie to okazuje się, że to wcale nie jest takie straszne/trudne.

 

Po czym poznajesz, że masz dół energetyczny?

Gosia M: W książce „Madika z Czerwcowego Wzgórza” A. Lindgren jest rozdział „Madika czuje w sobie życie”. No więc ja po prostu życia wówczas w sobie nie czuję. 🙂 Nie tak fizycznie nawet – mam siły, żeby robić to, co mam do zrobienia, ale w ogóle mi się tego robić nie chce, wszystkiego po kolei. Czekam w zasadzie, żeby tylko położyć się spać. To jest mój energetyczny spadek, zdecydowanie.

 

Urszula: Kiedy mam dół energetyczny, zazwyczaj nie chce mi się NIC (leżę w łóżku, a po głowie chodzą mi same czarne i negatywne myśli) – przypomina to trochę małą depresję. Całe szczęście, że nie zdarza mi się to często.

 

Gosia Z: Wraz z energią ubywa zazwyczaj u mnie koncentracja i zapał do pracy (a raczej zapał do czegokolwiek). Dlatego dół energetyczny najczęściej poznaję po tym, że siedzę bezmyślnie przed komputerem i nie mogę się za nic zabrać. Ciągle uczę się jak nie walczyć z tym stanem, na siłę coś robiąc (wiadomo z jakim skutkiem ;), tylko odpuścić i po prostu odpocząć.

 

Wymień 3 ulubione sposoby na doładowanie energii na co dzień?

Gosia M: Muzyka! Nawet jeszcze nie wiem, czy znajdę kolejne dwa sposoby, ale muzyka to pierwsze, co przychodzi mi na myśl. To jest takie sprzężenie zwrotne – szukam odpowiedniej muzyki dla odzwierciedlenia tego, co mam w środku w danej chwili, ale w drugą stronę – muzyka, której akurat słucham, wprowadza mnie też w pewien nastrój. Energetyczna muzyka daje mi energię, to logiczne. 🙂

Po głębszym namyśle – drugim sposobem jest zajęcie się czymś. Kiedy energia jest już na rezerwie, trudno mi się przemóc do działania, ale czasem mam i tak jakieś zaplanowane zajęcia i aktywności, których nie mogę odwołać, bo „nie czuję w sobie życia”. Wejście w nie stopniowo mnie doładowuje i sprawia, że znajdują się pewne ukryte gdzieś pokłady sił. Lubię to bardzo, chcę to zacząć robić świadomie, nie tylko dlatego, że taki był wcześniejszy plan.

 

Urszula: Na doładowanie energii mam nietypowy sposób, który wypróbowałam w moim okresie weganizmu (dziś jestem wegetarianką): robię sobie w mikserze koktajl z min. 7 bananów i wody. Zazwyczaj energia wraca natychmiast (jest to również dobry sposób na choroby). Ogólnie staram sie codziennie zdrowo odżywiać (jem bardzo dużo surowych owoców i warzyw, piję sporo wody, jak i własnoręcznie wyciśniętych soków) – uważam, że węglowodany znajdujące się w owocach i warzywach (nie biały cukier w ciastkach), uważane za bardzo kaloryczne, dają nam mnóstwo energii. Ponadto biegam, co ostatnio zaniedbałam i już widzę efekty w formie właśnie mniejszej energii i motywacji.

 

Gosia Z: Moim codziennym akumulatorkiem jest oczywiście mój synek. Jest bardzo pogodnym dzieckiem, więc przebywanie z nim i wspólna zabawa daje niezłego kopa energetycznego.

Poza tym jak czuję, że dopadł mnie taki dół energetyczny, o którym wspomniałam wcześniej – to zazwyczaj oznaka, że pora wyjść z domu. Może to być po prostu spacer (na szczęście blisko mam Ogród Botaniczny, w którym odpoczywam i momentalnie ładuję akumulatory), rodzinne wyjście do jakiejś knajpki, spotkanie się ze znajomymi lub aktywność fizyczna – najczęściej bieganie (umysł niesamowicie wtedy odpoczywa).

Dobrze nastraja mnie też i dodaje energii ulubiona muzyka. Na co dzień z odtwarzacza, a „od święta” muzyka na żywo. Uwielbiam chodzić na koncerty. Podczas koncertów nie tylko dobrze się nastrajam, ale i inspiruję do tworzenia. Uwielbiam osoby z pasją, a muzyk stojący na scenie – całkowicie oddany chwili i tworzeniu to dla mnie przykład właśnie takiej osoby. Po koncercie zazwyczaj sama mam ochotę coś tworzyć i sprawić, żeby to co robię wywołało takie odczucia w ludziach, jak koncert we mnie.

Jakie są twoje ulubione sposoby na doładowanie energii na co dzień?

Zapisz się też na dwa bezpłatne webinary: o starcie z biznesem i typowych błędach pasjobiznesmenek oraz o złości, która jest naszym dzwonkiem alarmowym

>> Kliknij TUTAJ i zarejestruj się!

 

Dwa webinary