Od kilku lat dążę do tego, by zostać Żyrafą, czyli praktykującą wyznawczynią porozumienia bez przemocy.
Na początku mojej porozumieniowej drogi napisałam takie oto
Wyznanie grzechów niedoskonałej mamy:
Jestem złą mamą …
– Proszę rozwinąć.
Zdarza mi się krzyknąć na dzieci …
Ale oni czasem przechodzą samych siebie!
No tak, to moja wina. Nie potrafię wydobyć z siebie głębszych pokładów cierpliwości.
O zgrozo, nawet kiedyś dałam klapsa w pupę …
Wiem, wiem, to niedopuszczalne! Puściły mi nerwy. Miałam gorszy dzień i ciężką noc.
Dziś też jestem na nogach od 5.30 …
Tak, to nie usprawiedliwia. Mam poczucie winy. Przytłacza mnie ono.
Mam nadzieję, że nie odbiorą mi dzieci?!

Zdarzyło mi się źle ubrać dzieci, tzn przegrzać albo wyziębić.
Nie chciałam tego. Źle oceniłam aurę.
No, bywa, że leczę je sama…
Bez konsultacji z lekarzem…
No tak, to nieodpowiedzialne …
Daję im parówki, rzadko, ale czasem, kiedy zaśpimy i mamy mało czasu.
Nie potrafię się zorganizować? Ale ja naprawdę się staram … Dobrze, popracuję nad tym.
Nie czytam im codziennie przez 20 minut. Czasem mniej albo wcale.
Ale generalnie to czytamy, naprawdę. Sama też dużo czytam z tematyki wychowania dzieci. Dokształcam się nieustannie, proszę mi wierzyć.
I pozwalam na oglądanie bajek. Nawet 2 x w ciągu dnia!
Wiem, wiem, psuję dzieci.
Zaniedbuję zajęcia rozwojowe, nie uczę ich włoskiego.
Może uda mi się to jeszcze naprawić?
Zrezygnowałam z pracy, kiedy bliźniaki bardzo chorowali.
Źle zrobiłam? No tak, nie powinnam rezygnować z części mojego życia …
Przerwę urlop wychowawczy, tak, ma pani rację.
Zajmuję się czasem swoim wyglądem…
To egoistyczne, bo mogłabym poświęcić ten czas dzieciom.
Fakt, dla nich nie muszę się malować.
Dzieci śpią ze mną w łóżku.
Wiem, nierozsądna jestem. Powinny się usamodzielniać.
Bliźniaki jeszcze nie mówią. A jeden z nich wciąż chodzi z pieluszką.
Strasznie się z tym czuję.
W krytycznych chwilach mam ochotę wyjść i zostawić to wszystko.
A nawet trzasnąć drzwiami i uciec! Po prostu czasem nie ogarniam, trzech małych chłopców potrafi przewrócić dom do góry nogami.
Zna Pani film „Rodzinka.pl”? To u mnie jest podobnie…
Czy ja mam za dużo obowiązków?
No, niby „siędzę w domu”, nie pracuję, no tak, ma Pani rację, powinnam być lepszą matką.
To już patologia? Wyjdę z tego?
Ale taki krytyczny stan mi mija.
I tak naprawdę kocham moje dzieci najbardziej na świecie!
I oddałabym za nie życie. Kiedy im coś się dzieje, pęka mi serce.
Bo ja „normalny człowiek” jestem…







