Na pierwszy rzut oka niepozorna, drobna brunetka, nieśmiała, cicha i skromna,  ale, ale ….

doula miniat

Katarzyna Nosal – doula

Drugi rzut oka: tatuaż, bystre spojrzenie i błyskotliwe riposty …

Zadałam pytanie, nadstawiłam ucho i zaczęło się: gadała jak nakręcona, zdrowo nakręcona na „doulowanie” 😉

 Poznajcie Kasię. Kasię Nosal. Kasia jest mamą kilkuletniej córki, pracuje, buduje dom i robi jeszcze parę rzeczy, o których za chwilę.

 – G: Jak to się stało, że zostałaś doulą?

– K: Dokładnie nie pamiętam. Wiem, że po urodzeniu Martynki, a właściwie już w czasie ciąży, miałam całkowity niedosyt informacji. Ciągle szukałam, pytałam, klikałam, interesowało mnie dosłownie wszystko. Kiedyś trafiłam na wypowiedź Gosi Boreckiej, prezeski Stowarzyszenia DOULA w Polsce, wysłałam jej maila z pytaniem, dostałam odpowiedź, i tak od słowa do słowa, od kliknięcia do kliknięcia, od rozmowy do rozmowy narastała we mnie pewność, że chcę zostać doulą. Kurs i egzamin na doulę organizowany jest dość rzadko. Od mojego zgłoszenia do kursu upłynął prawie rok. Nie zmarnowałam go. Kupiłam i przeczytałam wszystkie pozycje z rekomendowanej listy, a nawet więcej. Nie mogłam się doczekać. Wreszcie jest! Kurs/szkolenie trwało kilka dni od rana do wieczora. Pamiętam każdy szczegół, każdą minutę, każde słowo, które tam padło. Słuchałam wykładów od rana do wieczora z wypiekami na twarzy. Spełniało się moje marzenie.

 

źródło: http://doulatarnow.blogspot.com/

 

– G: Długo o tym marzyłaś?

– K: Wiesz, jak się nad tym zastanawiam, to przypomina mi się moja rozmowa z mamą przed wyborem studiów. Chciałam pójść w jej ślady i zostać pielęgniarką. Ona wybiła mi ten pomysł skutecznie z głowy, żeby chronić mnie przed ciężką i słabo-opłacaną pracą. Jednak natury nie da się oszukać. Co z tego, że poszłam na informatykę, by mieć dobrą posadę? Życie tak się poukładało, że moja praca nie do końca mnie fascynuje. Za to „doulowanie” sprawia mi ogromną frajdę! Kiedy mam kontakt z mamą ciężarną, dosłownie fizycznie odczuwam, jak wzrasta mi poziom oksytocyny 😉 Kocham to! I nie robię tego dla wynagrodzenia, tylko dla podniesienia jakości swojego życia, dla życia z pasją, dla robienia czegoś z miłością. Póki co ponoszę koszty, co dla męża było ciężkim wyzwaniem (tym bardziej, że wszystkie oszczędności idą na budowę domu), a profity przyjdą później. Wierzę w to.

 

Masaż chustą rebozo

Ja też wierzę, że Kasi się uda, bo oprócz pasji ma dużą wiedzę i jest otwarta na wszystko. Opowiadała mi o rozluźniającym masażu chustą rebozo, o rytuale zamknięcia okresu popołogowego wykonywanym przy pomocy tej chusty, który chce wykonać z zaprzyjaźnioną doulą swojej przyjaciółce. Mało tego, razem z siostrą, Basią Pisz, założyły portal Mama w Tarnowie, który jest wirtualnym miejscem dla matek, rodziców i dzieci. Fantastyczny informator dla rodzin z Tarnowa i okolic. Pasja daje Kasi energię, power, kopa, moc. Już nie wyobraża sobie życia bez niej. Bycie doulą to właściwie nie tylko pasja, to jej styl życia!


Podziwiam Kasię, imponuje mi jej odwaga i wytrwałość. Trzymam za nią kciuki. Gdybym miała rodzić po raz kolejny, z pewnością zdecydowałabym się na obecność duchowej położnej przy porodzie, czyli douli, ponieważ położne przy moim pierwszym porodzie popełniły błąd – tak poluzowały kroplówkę, że oksytocyna zamiast sączyć się do mojego organizmu, zaczęła się wlewać. Łatwo można się domyślić, jakie były tego skutki. Akcja porodowa zaczęła się nagle, gwałtownie, nienaturalnie szybko, co poskutkowało moją paniką i … Może kiedyś opowiem Wam o tym więcej …

 

Historia Kasi nauczyla mnie jeszcze jednego: strach nie jest dobrym doradcą w wyborze kierunku studiów, czy przy podejmowaniu decyzji, szczególnie tych dotyczących naszej przyszłości. Mama Kasi bała się o nią i jej przyszłość. Tymczasem przeznaczenie i tak dogoniło córkę 🙂  Myślę sobie, że życie z pasją na pewno wymaga odwagi, ale wierzę, że warto nie dać się lękom. A Ty co myślisz?

Pozdrawiam ciepło

Gabriela


Działalność Kasi: