
Na blog Zielony Zagonek natknęłam się po raz pierwszy około rok temu. Zachwycił mnie ogrom wiedzy autorki. Podczytywałam, podziwiałam, ale nie wiedziałam jeszcze, że Ewa Kozioł mieszka niedaleko. Odkryłam to chyba wczesną wiosną i zaczęła się wymiana przesymatycznych maili, bo obie chciałyśmy się spotkać. W końcu udało się znaleźć dogodny dla nas termin. I w zeszłym tygodniu wpadłam na kawę do Zielonego Zagonka.
Ewa roztacza wokół siebie ciepło i spokój, śmiejemy się, bawimy z dziećmi, poznajemy się dopiero, mimo to mam poczucie, jakbyśmy znały się już długo. Rozmawiamy o wszystkim: o pisaniu, książkach, ekologii, przetworach, ZUSie, dzieciach, ciążach i o jej porodzie domowym, na który czeka. Wsiąkam w miejsce, chłonę atmosferę i już wiem, chcę opowiedzieć o Ewie i jej pasji czytelniczkom Kobiecej Siły. Ewa oczywiście się zgadza.
Gabriela Kuca: Powiedz, jakie były początki bloga?
Ewa Kozioł: Zaczęło się od tego, że nie chciałam brać udziału w tym całym konsumpcyjnym kołowrotku, chciałam być wolna. A pomysł zarabiania na swoich książkach i blogu o ekologii, był dla mnie bardzo naturalny. Kiedy zaszłam w pierwszą ciążę, ponad cztery lata temu (mieszkaliśmy wtedy w Anglii), zaczęłam więcej czytać na temat ekologicznego podejścia do życia i coraz bardziej interesować się tym, co znajduje się w produktach, które kupuję. Włos zjeżył mi się na głowie, kiedy zorientowałam się, jakie ilości chemii są wszędzie i jakie to szkodliwe dla nas, a w szczególności dla małych dzieci. Potem urodziła się Iza i zaczęłam przekuwać teorię w praktykę. Moje macierzyństwo to nie tylko ekologia, to także rodzicielstwo bliskości. I o tym też piszę.
G.K. Ewa, a powiedz jak ogarniasz to wszystko czasowo. Masz już dwoje małych dzieci, trzecie urodzi się lada dzień, widzę kury, kaczki, ogród, prężnie działasz na blogu, wydałaś dwie książki, a trzecia w druku.
E.K. W ciągu dnia zajmuję się dziećmi, domem, ogrodem, zwierzakami, a na komputerze pracuję nocami, po położeniu dzieci spać. Jeśli chodzi o bloga, to piszę o tym, co robię akurat w domu, np teraz robię przetwory z rokitnika i o tym będzie nabliższy artykuł. Ostatnio zaczęłam zgłębiać temat edukacji domowej, bo już wiem, że moje dzieci nie pójdą do szkoły. Dlatego coraz więcej tekstów o ED pojawia się na blogu. Pierwsza książka powstała niemalże z biegu, bo notowałam wszystko to, co na bieżąco stosowałam, czy czego unikałam, jak Adaś był niemowlęciem. Zrobiłam pierwszy krem przeciwko odparzeniom i zapisałam to. Testowałam pieluchy tetrowe, pod kątem praktyczności, reakcji na suszenie, itd. Dlatego pierwszą książkę „EKOnomiczne dziecko: oszczędnie i naturalnie.” napisałam bardzo szybko i zaczęłam sprzedawać na Zielonym Zagonku. Druga pozycja „Piękna z natury” powstawała dłużej. Całą moją wiedzę opieram nie tylko na doświadczeniu, ale także na książkach i publikacjach głównie angielskojęzycznych. Skrupulatnie wynotowuję źródła, które umieszczam potem w bibliografii. A produkcja kosmetyków, czy środków do czyszczenia wbrew pozorom nie zajmuje dużo czasu, a starcza ich na długo. Trzecia książka jest o sprzątaniu bez toksyn, jest w druku.

GK. No właśnie zauważyłam, że nie ma w Twoim żadnego zakupionego środka do pielęgnacji, czy do czyszczenia.
EK. Nawet proszku do prania nie kupuję. Wystrzegam się chemii, bo wiem, jaka ona jest szkodliwa, a już najgorsze są perfumy. Obecnie na rynku mamy około 150 tys. różnych substancji chemicznych, a rokrocznie dochodzi ok 700 nowych, niestety zaledwie 10 tys jest przepadanych pod kątem wpływu na człowieka. Unia Europejska idzie na rękę producentom i w większości przypadków nie narzuca na producenta obowiązku przeprowadzenia takiego typu badań, a jeśli już, to dla własnego użytku. Zatem można sobie wyobrazić jak takie badania są przeprowadzane. Ostatnio zobaczyłam panią w ciąży obficie pryskającą się perfumami i zadrżałam na myśl, co dzieje się teraz z jej dzieckiem. To było impulsem do tego, by zrobić kampanię non profit na rzecz naturalnego podejścia do ciąży i założyłam stronę www.ciazanaturalnie.pl. Mam silną potrzebę dzielenia się wiedzą i uświadamiania matek, by nie szkodziły swoim dzieciom. Będę wdzięczna za udostępnianie tej strony, bo wierzę, że dzięki temu przynajmniej kilkoro dzieci urodzi się zdrowszych.
G.K. Tak, widziałam już stronę i udostępniłam na fanpejdżu Multi Multi Mama. I liczę też na wsparcie czytelniczek Kobiecej Siły w rozpropagowaniu tej szlachetnej kampanii. A czy dbanie o siebie naturalnymi sposobami oceniasz jako coś czasochłonnego, czy wręcz przeciwnie? Możesz podać jakiś prosty, szybki przepis na kosmetyk?
E.K. Najprostsze i najszybsze do zrobienia są peelingi do ciała. Potrzebujemy sól gruboziarnistą albo cukier, garść owoców albo wyciśnięty sok bez cukru, oliwa z oliwek, ewentualnie kilka kropel olejku eterycznego, wszystko mieszamy i gotowe. Z kremami jest trochę więcej pracy, ale też nie dużo. Jeśli kobieta potrafi zrobić majonez, to potrafi zrobić krem do twarzy. Potrzebujemy wodę destylowaną albo herbatę np. rumiankową, wosk pszczeli rozpuszczony w oleju poprzez podgrzewanie (dla cery suchej oliwa z oliwek, a dla cery tłustej lub mieszanej np olej z winogron) i mieszamy to mikserem. Możemy też dodać np kilka kropel olejku lawendowego i gotowe, mamy dobry, naturalny krem nawilżający.
G.K. Widzę, że wszystko u Ciebie jest spójne: życie, pasja, praca, książki.
E.K. Tak, żyję tak, jak chcę, choć w Polsce zbieram za to cięgi. Nie ma w Polakach otwartości na inny styl życia. Wiele osób, jak dowiaduje się np, że nie piorę w zwykłym proszku do prania, a mimo to nasze rzeczy są czyste, to reaguje powątpiewaniem i kwituje „jakaś dziwna jesteś”. Mimo to, dalej robię swoje i czuję się niezależna i szczęśliwa, bo nie biorę udziału w takim ślepym konsumpcjoniźmie. Wspierają mnie czytelnicy bloga i oczywiście mąż, i pomimo, że jesteśmy oboje bardzo zajęci, to jednak poczucie wolności, jakie daje życie w zgodzie z sobą i z naturą jest bezcenne.

Z Ewą rozmawiałam ponad tydzień temu. W ciągu tych 10 dni nastało u niej parę znaczących zmian: urodziła zdrową córeczkę (poród odbył się w domu), wypuściła trzecią książkę do sprzedaży i napisała kilka wpisów na bloga. Pasja, miłość i spełnienie dają moc do działania. A Ewa jest bardzo energetyczną kobietą. Cieszę się, że mogłam poznać ją osobiście i podzielić się tym z Tobą. Zapraszam Cię na jej strony i do lektury książek. Czytam „Piękną z natury” i już mam kilka postanowień, na pewno napiszę Ci o tym wkrótce. A Ty, czujesz się zainspirowana do czegoś po tym artykule? Napisz w komentarzu albo w mailu do mnie. Uwielbiam dostawać od Ciebie wiadomości.