stol Gabi 1

Najważniejszym meblem wg mnie nie jest fotel, biurko, czy szafa na ubrania, tylko STÓŁ – zawsze tak uważałam.

Pierwszym meblem, który kupilismy z mężem jako świeżo upieczone małżeństwo (to już ponad 12 lat temu!) był sosnowy okrągły stół, zresztą jest z nami do dziś i służy dzieciom do prac plastycznych. Był mały (mieszkaliśmy wtedy w kawalerce w Bielsku – Białej) z opcją rozłożenia. Wiedzieliśmy, że będziemy przyjmować gości i nie wyobrażaliśmy sobie mieszkania bez stołu.

Dlaczego jest dla nas taki ważny?

STÓŁ to coś więcej niż mebel, to MIEJSCE DO BUDOWANIA RELACJI.

Można przy nim nie tylko zjeść posiłek, napić się herbaty, czy wina; można także pośmiać się, pograć w gry, popatrzeć sobie w oczy, czy uronić łzy. Stół jednoczy. Rozmowy przy stole mają zwykle inny wydźwięk, niż rozmowy na kanapie przed telewizorem, czy przy biurku przed komputeterem, inaczej rozmawia się na stojąco, w biegu, w samochodzie, a inaczej przy stole siedząc.

Pamiętasz jak pisałam w jednym z Listów w Butelce, że chciałabym, by październik był MIESIĄCEM WIĘZI? I taki jest, tak czuję. Chcę poczuć to bardziej.

Zapraszam Cię do podjęcia ze mną wyzwania.

Chcę wprowadzić stały rytuał rozmów przy stole tylko we dwoje: bez dzieci, bez telefonów, komputerów, telewizji. Na siedząco. Rozmowa codzienna, uważna, skupiona. A może milczenie, tego też czasem brakuje. Zacznijmy od 15 minut każdego dnia o względnie stałej porze.

Podejmujesz wyzwanie?

Być może będzie trudno utrzymać stały, codzienny rytm, ale jestem pewna, że warto!

Za miesiąc napiszę Ci w Liście w Butelce, jak mi poszło. Wierzę, że będę miała dla Ciebie same dobre wieści. (Jeśli nie otrzymujesz jeszcze moich listów, zapisz się koniecznie, zrób to teraz tutaj: KLIK)

Zakładam, że w Twoim domu też jest stół. Jeśli jeszcze go nie nie ma, zachęcam Cię – kup go! Kup taki, przy którym zasiądziesz Ty i Twoi bliscy. Ława, blat, biurko, stolik kawowy, czy wyspa nigdy, w moim odczuciu, nie zastąpią stołu. Pięknie o rodzajach stołów napisał Konrad, twórca bloga Droga do prostego życia, warto przeczytać KLIKając TUtaj.

Zamieściłam zdjęcie jednego z naszych stołów, a mamy ich kilka 😉 To stół rodzinny z opcją rozkładania do kilkunastu miejsc. Codziennie służy nam do wspólnego bycia, zawsze jemy przy nim posiłki, nie mamy w zwyczaju jeść w salonie, czy przy biurku i uważam to za jeden z moich małych sukcesów rodzinnych.

stol Gabi 2

Zainspirowana wpisem Gosi Zimniak z Bloga Freelancerki o biurkach zaprzyjaźnionych blogerek, postanowiłam zaprosić kilka fantastycznych kobiet do rozważań o stole. Bardzo dziękuję za te piękne opowieści i zdjęcia (wszystkie fotografie pochodzą z prywatnych zbiorów autorek wpisów).

 

Barbara Kohlbrenner – doradca wizerunkowy z Krakowa

http://brb-doradztwowizerunkowe.pl

Stół zajmuje honorowe miejsce w moim domu. Siadamy przy nim wszyscy razem głównie do kolacji, weekendowych posiłków i celebrujemy bycie razem. Rozmawiamy o tym co się wydarzyło w ciągu dnia, co nas rozbawiło, poruszyło, zainteresowało. Czasem się śmiejemy do łez i poruszamy „banalne” tematy, innym razem dotykamy trudnych i bolących zagadnień.

Przy moim stole w wigilię i święta zasiada ponad 20 osób. Staje się wówczas stołem wielopokoleniowym.

Zawsze są na nim świeże owoce lub kwiaty, często zapalam świece. Przy stole nigdy nie pracujemy na komputerach ani nie oglądamy telewizji. Stół to punkt wyjścia do rozmów i leniwego biesiadowania z rodziną i przyjaciółmi. Często te dyskusje przeciągają się do późnych godzin nocnych…

Ważność „ stołu wyniosłam z domu. Pamiętam, jak mama mówiła, że w każdym domu musi być miejsce na stół, choćby maleńki. Nie uznawała mody lat 80/90 na tzw: ławy. Przecież siedzieć przy stole należy prosto, a nie kuląc się.

brb

Dorota Raczyńska – fotografka z Warszawy

Stół w naszym domu to zdecydowanie punkt centralny. Jest meblem wielofunkcyjnym, tu jadamy, dzieci odrabiają lekcje, rysują lub układają klocki, mąż pracuje i się uczy. Stół nas łączy, wykonując zwykłe domowe czynności wokół niego zacieśniamy więzy, gdyż każdy ma coś do zrobienia i robimy to razem. Tworzą się rytuały scalające rodzinę, które są dziedziczone. U nas to niedzielne śniadania – na stole ląduje „dla każdego coś dobrego”. Robimy z tego śmieszne buźki, które potem z radością pałaszujemy.

stol_dorotyR

Anna Komorowska – architektka krajobrazu z Krakowa

http://www.pracowniak.pl/

Zawsze marzył mi się dom z dużym stołem. Takim, przy którym pomieści się
cała rodzina, gdzie można zjeść wspólny obiad, odrobić lekcje, rozłożyć
się z maszyną do szycia i dwoma metrami tkaniny, zbudować szopkę
krakowską… Na naszym poddaszu jest niewiele mebli, ale za to dwa stoły
– proste, białe, wielofunkcyjne. W wigilię brakuje, ale pożyczamy od
sąsiadki jeszcze jeden, taki sam. Na co dzień często stoją puste. I
takie też lubimy.

Anna Komorowska

Katarzyna Wizental – rękodzielniczka z Kurnatowic, właścicielka agroturystyki i winnic

www.strumyki.pl

Stoły są dla mnie i Michała bardzo ważne, a im dłużej myślę jak sensownie poskładać kilka zdań na temat stołów w naszym domu – a jest ich kilka – tym więcej różnych wątków przychodzi mi do głowy. Uświadamiam sobie, że stóły są centralnym elementem naszej rodziny. Przy najstarszym stole, mającym już ponad 25 lat, zasiadały 4 pokolenia. Nadal spotykamy się przy nim podczas codziennych, wspólnych posiłków. To przy nim odbywają się narady rodzinne. Do tego stołu zapraszamy naszych strumykowych gości i dzielimy się naszymi historiami, jedzeniem i winem. Bywają takie dni, kiedy przenosimy się z naszymi rozmowami i winem pod gołe niebo – do stołu na tarasie. Uwielbiamy też takie wieczory, kiedy udaje nam się zasiąść do niskiego stolika przy kanapie z dobrym ciastkiem, talią kart, quirklem czy dixitem. Mamy z Michałem ogromne szczęście do cudownych gości i bardzo lubimy ten wspólny czas przy naszych stołach.

SONY DSC

Dorota Kostowska – ekspertka z Warszawy od wykorzystania nowych technologii dla ludzi z misją i wizją.

W słojach stołu, przy którym spotykamy sie codziennie, odcisnęły sie linie papilarne naszych dłoni. Tak myślę o stole i jego miejscu w domu.

Stół to dla mnie mebel OCZYWISTY, KONIECZNY, PIĘKNY. Przy naszym stole jemy, czytamy, rozmawiamy o codziennych sprawach, pracujemy, odrabiamy lekcje, świętujemy, spotykamy się, imprezujemy, rozważamy ważne rzeczy, planujemy. Bardzo lubię stoły okrągłe i rozkładane. Taki jest nasz – rodzinny, centralny, dobry na co dzień, świetny gdy wydajemy „zasiadany” obiad. W naszym domu mamy też drugi stół – z Narwi – odziedziczony po stryju, dębowe kuchenne cudeńko zjedzone przez korniki i odratowane przez konserwatorskiego mistrza. Ten stół był z nami od początku naszej rodziny, a teraz awansował jako mój osobisty towarzysz pracy. Bo w gruncie rzeczy jest malutki i trochę pokraczny, ale stoi mocno na ziemi – na czterech nogach 🙂 

Dor K 1

Dor K 2

Anna Kubów – historyk sztuki z Wrocławia

http://www.vividgallery.pl/

Stół – według mnie nie ma drugiego takiego mebla w domu, który niósłby tak bogatą symbolikę i miałby tak ważne znaczenie. Stół to nie mebel, a miejsce.

Mój stół jest okrągły, jest przy nim tyle krzeseł, ilu domowników, czyli cztery. Nad stołem wisi lampa, której ciepły blask obejmuje nasze głowy. Przy stole jemy, rozmawiamy, gramy w planszówki, dzieci robią lekcje a ja piję kawę, pod stołem zazwyczaj leży pies. Jak się domyślasz stolika kawowego nie używam – on jest od święta, czasem …. Nasze życie rodzinne koncentruje się przy tym stole powszednim i bardzo go lubię. Mamy jeszcze drugi stół – wielki i rozkładany, wyciagamy go 2 razy w roku na święta – właśnie dlatego u nas odbywa się kolacja wigilijna i śniadanie wielkanocne – bo mamy stół, który pomieści kilkanaście osób.
Chciałabym, żeby stół i chwile przy nim spędzone kojarzyły się moim dzieciom ze szczęśliwym rodzinnym domem.

stol Ani Kubow

A Ty co myślisz o stole?

Skomentuj, polub, prześlij znajomym, jeśli uważasz, że temat wart uwagi. 🙂