
To już piąta rozmowa z tego cyklu, a ja wciąż nie mam dość, a Ty?
Dla porządku przypomnę, czym jest cykl kobiecych rozmów o SILE.
Zbieram opowieści z inspirującymi kobietami i przekazuję dalej. To dla mnie bardzo ubogacające doświadczenie. Chcę pokazać, że nawet jeśli czujesz niemoc, to jest ona chwilowa, jest normalnym etapem w życiu każdej kobiety. Moje towarzyszki rozmów również miały swoje „ups and downs”. Zaakceptowały to, potraktowały jak życiowe lekcje. Dzięki temu nie zatrzymały się w miejscu, a wręcz ruszyły mocno do przodu, bo słabe momenty często uświadamiają nam, jak silne jesteśmy.
Kobiece rozmowy o SILE mają charakter powtarzalno-niepowtarzalny.
Oznacza to, że niektóre pytania będą powtarzane, a część z nich będzie dedykowanych konkretnej Rozmówczyni. Prawda jest taka, że każda z nas ma SWOJE OSOBISTE ŹRÓDŁO MOCY. Każda z nas jest SILNA na SWÓJ indywidualny sposób – I TO JEST PIĘKNE!
Rozmawiam z Katarzyną Bogusz – Przybylską, kobietą aktywną, zwolenniczką multitaskingu, mamą, artecoachką, blogerką …, zresztą przeczytajcie same, zapraszam!
Gabriela Kuca: Kasiu, na początek trylogia, czyli 3 pytania, które zawsze zadaję kobietom, kiedy rozmawiamy o SILE. Czy mogłabyś o sobie powiedzieć „Jestem SILNĄ KOBIETĄ”?
Katarzyna Bogusz-Przybylska: Tak, zdecydowanie mogę tak o sobie powiedzieć. Myślę tak o sobie od dawna… Właściwie to nawet nie pamiętam, od kiedy. Na przekonanie o mojej wewnętrznej sile od zawsze ma wpływ moje najbliższe otoczenie – moja rodzina, przyjaciele. To oni, odkąd mnie znają, zwracali uwagę na to, że wyróżnia mnie spośród innych pewność siebie, wewnętrzna spójność i właśnie siła. Dopiero kiedy zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać, zrozumiałam, że kobieca siła płynie z mojego wnętrza i stąd, że mam odwagę i motywację do bycia sobą każdego dnia.
GK: Skąd bierze się KOBIECA SIŁA, czym jest wg Ciebie to ŹRÓDŁO MOCY?
KB-P: Jestem przekonana, że kluczem do kobiecej siły jest samoświadomość. Rozwijanie wiedzy o sobie pomaga nam poznać nasze mocne i słabe strony. Pomaga zaakceptować i pokochać siebie takimi, jakie jesteśmy. Musimy wiedzieć, kim jesteśmy, kim chcemy być, dokąd zmierzamy i jak chcemy tam dotrzeć. To powoduje, że jesteśmy sobą każdego dnia, jesteśmy silne tą piękną wewnętrzną kobiecą siłą.
GK: Jaki wpływ na KOBIECĄ SIŁĘ mają mężczyźni, a jaki kobiety?
KB-P: Myślę, że płeć nie jest tu najlepszym wyznacznikiem. Może kobiety, szybciej poczują samo hasło „kobieca siła“, ale generalnie uważam, że na naszą wewnętrzną moc największy wpływ mamy my same. Dopóki nie pokochamy siebie, dopóki nie nauczymy się być sobą, dopóki nie podążamy za własnymi wewnętrznymi potrzebami, wpływ innych na nas jest za duży. Wtedy albo trzymamy się kurczowo pozytywnych opinii na nasz temat, albo nadmiernie przejmujemy krytyką otoczenia. Żadna z tych postaw nam nie służy, bo nadal siła nie płynie z nas samych. Musimy się nauczyć, że wpływ innych jest cenną wskazówką, ale nie wyznacznikiem tego, ile jesteśmy warte, czy tego, co powinnyśmy, czy też tego, co musimy robić.
GK: Istnieje stereotyp, że kobieta kobiecie wilkiem, że kobiety rywalizują ze sobą i są złośliwe wobec siebie. Jak to jest wg Ciebie z tą współpracą między kobietami?
KB-P: Myślę, że to zależy od środowiska, w którym się obracamy. Korporacje, w których zaczynałam karierę zawodową, i z których najczęściej przychodzą do mnie klientki na artecoaching, to miejsca, w których kobiety ścigają mężczyzn. Zamiast czerpać z własnej kobiecości i wewnętrznej siły, próbują rozwijać w sobie cechy typowe dla mężczyzn. To im gwarantuje pięcie się do góry po szczeblach kariery. W tych środowiska częste są zjawiska rywalizacji, zazdrości, kopania dołków pod innymi. Natomiast tam, gdzie kobiety spotykają się, żeby się od siebie uczyć, żeby się nawzajem wspierać – rodzą się prawdziwe przyjaźnie. To właśnie obserwuję na warsztatach BYĆ SOBĄ, które prowadzę wspólnie z Anią Sikorską w ramach SensArte – centrum rozwoju przez sztukę. Myślę, że każda kobieta powinna mieć w swoim otoczeniu grupę wspierających ją innych kobiet. Kobiet, które ją zrozumieją i będą jej prawdziwie życzliwe. Kobiet, które dadzą kopniaka do działania, ale i przytulą, kiedy trzeba. Dzięki takim życzliwym bratnim duszom, każda z nas znacznie łatwiej buduje siebie.
GK: Chyba raczej „siostrzanym duszom” 😉 Jasne, też jestem tego zdania. Wiem, że niedawno założyłaś blog Babskie Tabu, żeby inspirować kobiety do bycia sobą. Opowiedz , jaki masz patent na godzenie roli mamy, kobiety pracującej, blogującej, jak znajdujesz czas na SWOJE KOBIECE PASJE?
KB-P: Jest to bardzo trudne i wymaga wielu wyrzeczeń oraz bardzo solidnej organizacji siebie w czasie. Ja od dziecka ciągnęłam kilka srok za ogon – brałam udział w konkursach, chodziłam na kółka przedmiotowe, byłam członkiem zespołu teatralnego itp. Potem studiowałam dziennie dwa kierunki studiów. To wszystko nauczyło mnie priorytetyzowania zadań, decydowania, co jest zbędne i wykorzystywania każdej minuty. Odkąd pojawiły się moje dzieci, jest dużo trudniej, bo to od nich uzależniony jest mój rytm bycia. Bardzo wspiera mnie mąż, który bierze czynny udział zarówno w opiece nad dziećmi, jak i nad domem. Ja nie umiem zrezygnować z krytykowanego często multitaskingu, dlatego bardzo mało śpię. Staram się też łączyć czynności. Mam tylko jedną zasadę – czas z dziećmi jest dla dzieci. To mój czas odpoczynku od pracy i zajęć domowych. Ale pogodzenie tych wszystkich ról jest możliwe przede wszystkim dlatego, że to, co robię w życiu jest moją prawdziwą pasją, no może poza sprzątaniem w domu. Właśnie dlatego powstało Babskie Tabu – chciałam pokazać kobietom, że w samym rdzeniu jesteśmy jednakowe. Czasem jest nam ciężko, jednak to nie przekreśla naszej wartości. Mamy skrzydła, które pomagają nam wznieść się w niebo po upadku i dolecieć tam, gdzie jesteśmy szczęśliwe i spełnione. W okolicach 6 grudnia na blogu pojawią się wywiady z kobietami, które dzielić się będą swoimi patentami na bycie sobą każdego dnia. To wszystko po to, żeby każda kobieta miała szansę zobaczyć, że ma w zasięgu własnej ręki patent na wewnętrzną harmonię i godzenie wielu ról.
GK: Również czekam na te rozmowy. I ostatnie pytanie, które z tych wyrażeń jest Ci bliższe: SLOW PASSION LIFE, czy SPEED PASSION LIFE?
KB-P: To bardzo zależy od momentu, w którym aktualnie się znajduję. SPEED jestem na co dzień, kiedy pracuję, kiedy wykonuję obowiązki domowe, wtedy szkoda mi marnować każdą chwilę. Z kolei SLOW jestem w towarzystwie moich dzieci i przed snem, gdy daję sobie pół godziny na poczytanie ulubionych książek. SLOW jestem też w czasie urlopów. Myślę, że wewnętrzna harmonia polega na wybraniu najlepszej dla samej siebie mieszanki tych dwóch sposobów życia. Mieszanki, w której czujemy się najlepiej. Która dodaje nam skrzydeł.
GK: Wielkie dzięki, Kasiu, rozmowa z Tobą też dodaje skrzydeł.:)
KB-P: Również bardzo dziękuję.
Katarzyna Bogusz-Przybylska o sobie:
Jako mama i żona maluję codzienny świat moich domowników na kolorowo.
Jako artecoach towarzyszę kobietom w poszukiwaniu ich własnej drogi do szczęścia i spełnienia, motywuję do Bycia sobą każdego dnia.
Codziennie jestem sobą i wierzę, że to najkrótsza droga do osiągnięcia szczęścia i spełnienia.
Można znaleźć mnie w trzech miejscach w sieci:






