Do kobiecych rozmów o sile #12 zaprosiłam dziennikarkę radiowej Trójki, Joannę Mielewczyk, znaną jako Matka Polka Feministka. Rozmawiamy o sile, rodzicach, życiu na emigracji, o książce oraz o tym, czy istnieje solidarność kobieca i jak ważną rolę odegrali panowie w życiu mojego gościa.

 

joanna Mielewczyk 2

Witaj Asiu, dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie. Spróbuję przedstawić Cię krótko, choć wiem, że to będzie trudne.

Joanna Mielewczyk, czyli:

Matka Polka Feministka z radiowej Trójki oraz autorka audycji Seks nasz powszedni i książki „Seks. Pozycja dla praktykujących.” Prywatnie Polka mieszkająca od 2 miesięcy z mężem i dwoma synami na emigracji. Spotkałyśmy się w sierpniu 2014 roku, przy okazji wywiadu na potrzeby „matko polkowej” audycji. Pamiętam, jakie to było dla mnie emocjonujące wydarzenie. Po raz pierwszy mogłam wejść do mojego kultowego radia i zobaczyć na żywo dziennikarkę, której audycji namiętnie słuchałam od lat. Mam pamiątkowe zdjęcie z naszego spotkania, bardzo je lubię.

Był to też dzień, kiedy miałaś pilotażowy odcinek programu Seks nasz powszedni. Żyłaś wtedy w Warszawie. Teraz mieszkasz w Niemczech, pracujesz dalej w Polsce i jesteś już po premierze swojej książki. Skąd czerpiesz siłę na to wszystko? Zdradź nam źródło swojej kobiecej mocy, bo pytanie, czy jesteś silną kobietą jest tu chyba zbędne, prawda?

 

W pierwszej chwili zaczęłam się zastanawiać, czy tak rzeczywiście jest, czy jestem silną kobietą. I chyba tak jest, że my – kobiety – rzadko zdajemy sobie sprawę z mocy, która w nas tkwi. Ktoś lub coś musi nas na chwilę zatrzymać, żebyśmy mogły sobie to uświadomić. Czasem jest to coś, co się w naszym życiu wydarzy. Czasem ktoś, kogo na swojej drodze spotkamy. Ja zawsze w trudnych momentach spotykałam ludzi, którzy dawali mi wsparcie.

 

Moją siłą jest umiejętność pracy w bardzo specyficznych, stresowych warunkach. To świetnie sprawdza się w radiu, ale też dzięki temu przeżyłam czas, gdy mąż pracował już w Niemczech, a ja na kilka miesięcy zostałam w Warszawie z chłopcami, książką do napisania, pracą w radiu i milionem drobnych spraw, o których rodzice wiedzą najlepiej.

 

I to jest siła, którą dostałam od najbliższych, od rodziców. Mamy, która jest niezwykle delikatną, wrażliwa osobą, ale świetnie odnajduje się w sytuacjach, gdy ktoś potrzebuje wsparcia. Zresztą dawała to wsparcie też moim znajomym. Taty, który jest bardzo aktywny zawodowo i zawsze wspierał nasze – moje i siostry – wybory. Wyrosłam w otwartym domu, w którym rodzice dawali dużo swobody. To bardzo ułatwiło mi później dokonywanie wyborów. Czułam to wsparcie, więc nigdy nie obawiałam się ryzykować.

 

Czy mogłabyś rozwinąć ten wątek? Ciekawi mnie, jaki wpływ na Twoją kobiecą siłę mają / mieli mężczyźni, a jaką kobiety? Myślę tutaj o wzorcach, autorytetach i wsparciu, którego każda z nas potrzebuje, szczególnie na przełomowych etapach życia.

 

O rodzicach – w równym stopniu – będę zawsze mówiła na pierwszym miejscu. I o swobodzie, którą miałam. I zaufaniu. To jest świetna baza. Mamy wrażliwość, plus taty specyficzne, lekarskie poczucie humoru – to coś, co jest również charakterystyczne dla mnie.

 

Ale mam ogromne szczęście do ludzi. I najczęściej są to kobiety. Moją pierwszą szefową w gazecie, a potem w radiu była kobieta – Jolanta Cianciara. Bardzo silna, ale też inwestująca w swoich pracowników. Jej pasją było uczenie nas, młodych dziennikarzy. Ja bardzo na tym skorzystałam, chociaż nie było to poklepywanie po plecach, ale też pokazywanie błędów i podpowiedzi, jak je naprawić. W Trójce moją bezpośrednią szefową jest kobieta, Grażyna Mędrzycka, która zawsze dawała mi wsparcie. Dyrektorką radia i wicedyrektorką – są kobiety. I to za ich czasów powstały moje audycje: Matka Polka Feministka i Seks nasz powszedni. A wcześniej – Adopcja po polsku.

 

Kolejna ważna kobieta to moja babcia. To nietypowa historia, ponieważ babcia nie była zaangażowana w moje wychowanie. Mieszkałyśmy w innych miastach: ja z rodzicami we Wrocławiu, dziadkowie w Warszawie. Babcia jest sędzią, więc, gdy byłam dzieckiem, była bardzo aktywna zawodowo. Ale teraz, gdy przyjeżdżam do Warszawy widzę, jak bardzo jesteśmy podobne. I to są takie rzeczy, które musiałam” odziedziczyć” w genach, skoro nie wychowywała mnie. Czyli zaangażowanie w sprawy kobiece. Babcia była przez lata społecznie pracowała w Lidze Kobiet Polskich. Pomagała jako prawnik.

 

Kobiet, które mnie wspierały i inspirowały jest wiele. Od moich koleżanek, przez nianię moich synów, ciocię Elę, po moją teściową, która jest jedną z najsilniejszych kobiet, jakie znam. Miałam ogromne szczęście, choć pewnie psycholog by powiedział, że mój przyszły mąż ma silną żonę, ponieważ jego mama też ma taki charakter i taki ma wzór kobiety.

 

KobiecaSila.pl

No i panowie. Tu również towarzyszy mi szczęście. Przede wszystkim prywatnie, ale też zawodowo.

Dwa projekty Trójkowe, które przygotowywałam w parze, czyli audioprzewodniki po Sopocie i Wrocławiu, robiła

m z Krystianem Hanke. To była świetna współpraca. I myślę, że nie bez znaczenia jest to, że oboje jesteśmy rodzicami i łatwiej nam było zrozumieć trudniejsze momenty w naszym życiu. Poza tym ja jestem szybka, ale chaotyczna, Krystian zwraca uwagę na szczegóły, więc udało nam się wypracować idealny model.

W Twojej pracy, szczególnie dotyczącej audycji Matka Polka Feministka, miałaś do czynienia z mamami, które narzekały na brak wsparcia ze strony innych kobiet.

Czy wg Ciebie istnieje solidarność kobieca, czy możemy mówić o społeczności kobiecej siły, czy może jednak więcej rywalizacji i złośliwości jest wśród nas?

To bardzo trudne pytanie. Z jednej strony mam świetne doświadczenie współpracy z paniami. Z drugiej – jestem w dosyć specyficznej sytuacji. Stoi za mną radio. W chwilach, gdy jestem anonimową mamą, również spotykam się z oceną swoich działań. Bo to właśnie w tej sferze rodzicielskiej najłatwiej nam, kobietom oceniać inne panie. I – z drugiej strony – najtrudniej dawać wsparcie. Pewnie wynika to ze stereotypu idealnej matki, która zmaga się z wieloma problemami i dlatego nie dajemy prawa innym mamom do popełniania nawet drobnych błędów.

 

Także w sferze zawodowej trudno nam wspierać inne kobiety. Są badania mówiące o tym, że kobiety chętniej awansują mężczyzn. A wynika to z tego, że trudno im podzielić się tym, do czego same musiały dojść ciężką pracą. I nie wiem na ile jest to specyfika naszego regionu. Ostatnio rozmawiałam o tym z mamą z Niemiec, która pracowała tu, w Monachium, a teraz prowadzi firmę w Polsce. Jej obserwacja jest taka, że niemieckie kobiety są dużo bardziej wspierane. A jeśli decydują się na rezygnacje z macierzyństwa na rzecz pracy zawodowej, nikt nie pyta, dlaczego tak zrobiły i czy czują, że czas nie działa na ich korzyść…

 

Myślę, że rozwiązanie jest jedno – tworzenie kobiecych grup wsparcia. Bardzo ważne jest to, co Ty robisz.

 

Ważne jest też tworzenie takich małych grup, szukanie koleżanek, które my będziemy wspierać i które akceptują nas. To wszystko się dzieje. Ja, mimo, że jestem w Monachium tylko od 2 miesięcy, poznałam świetne dziewczyny, mamy, które tworzą taką grupę. I miałam szczęście do nich dołączyć. Dają mi ogromną energię, ale też motywację. No i nieustannie pchają do przodu.

 

Jesteś osobą, która lubi rozmawiać, często to podkreślasz. Twoja książka „Seks. Pozycja dla praktykujących” również jest utkana z rozmów. Powiedz, co jest słabością, a co siłą naszej kobiecej komunikacji ze sobą i z innymi? Czy rozumiemy pragnienia i potrzeby swoje oraz bliskich nam ludzi, czy potrafimy o nich mówić?

 

Naszą siłą jest umiejętność słuchania. Słabością – chęć oceniania. To moje spostrzeżenia. I pewnie to zawodzi w komunikacji z innymi. Przeszkadza też to, że nie rozmawiamy, bo coś wydaje się nam oczywiste, nie aktualizujemy informacji na swój temat w związku. Ale to dotyczy zarówno pań jak i panów.

 

O swoich pragnieniach nie mówimy, bo często ich nie znamy. Nie znamy swoich ciał. To taka smutna refleksja i to nie moja, ale specjalistów, z którymi w audycji Seks nasz powszedni się spotykam. Często karmimy się stereotypami, które podpowiadają, że o seksie się nie rozmawia, a przynajmniej nie robią tego kobiety. No i sporo rolę odgrywa nasze wychowanie. To, czy w domu o intymności się rozmawiało, w jaki sposób, czy widzieliśmy uczucia naszych rodziców, jaki obraz miłości został nam przekazany.

aska słucha

Jesteś mamą dwóch przedszkolaków. Jakie wartości chciałabyś im przekazać, czego nauczyć, do czego zainspirować?

Czy jest też na tej liście jasne komunikowanie tego, co się chce, a czego nie oraz wyraźne zaznaczanie własnych granic?

 

Chciałabym, żeby mieli pewność, że będziemy – jako rodzice – wspierać ich wybory, ale bez wyraźnej prośby nie będziemy ich oceniać. Jestem bardzo czuła na ocenę oraz dobre rady dawane bez prośby o nie.

 

Chcę by wierzyli w swoje możliwości, znali je. By potrafili sobie zaufać, czasem zaryzykować. Chciałabym by byli ludźmi szanującymi innych. I przede wszystkim – jak pewnie każda mama – chcę by byli szczęśliwi.

 

Moje dzieci są niezwykle aktywne, czasem trudno mi powstrzymać chęć „utemperowania” charakterów. Ale ciągle się uczę tej nowej roli.

 

Oczywiście, bardzo ważne jest dla mnie to, by umieli postawić granice, by wyraźnie wyczuwali, że ktoś je przekracza. By nie godzili się na rzeczy, które sprawiają im dyskomfort. I psychiczny, i fizyczny.

 

Masz sporo zajęć: organizujesz Wasze rodzinne życie na emigracji, opiekujesz się chłopakami, jesteś kobietą pracującą i podróżującą między Warszawą, a Monachium, czy w tym wszystkim znajdujesz czas i energię na swoje kobiece pasje?

Czym zajmujesz się w wolnych chwilach, co ładuje Twoje baterie?

 

Ostatnio bardzo pilnie uczę się…internetu 😉 Chciałabym część mojej aktywności przenieść do wirtualnej przestrzeni, więc obserwuję, jak działa Facebook, jak powinny wyglądać strony internetowe, jak obsługuje się programy do umieszczania dźwięków.

 

A od wielu lat robię biżuterię z kamieni półszlachetnych. Ale – co mnie zaskakuje – brakuje mi czasu. Intensywnie uczę się języka, muszę też sporo energii wkładać w oswajanie dzieci z nową sytuacją. I to jest teraz najważniejsze.

 

Na koniec chciałabym Cię zapytać o to, jakie życie jest Ci bliższe teraz, albo o jakim marzysz: spokojne życie z pasją, czy szybkie życie z pasją?

A może masz całkiem inne preferencje?

 

Przyznam szczerze, że liczyłam teraz na spokojne życie z pasją. Mieszkamy na południu Monachium, blisko Alp. Bardzo chcemy to wykorzystać, podróżować. Musimy się jednak najpierw tu „osadzić”, poczuć swobodnie. Wtedy też będę miała szanse na rozwijanie swoich pasji, realizację wielu zawodowych planów. Chcę wykorzystać to, że w moim zawodzie wiele rzeczy można robić zdalnie. Zresztą już dla Trójki przygotowałam dwie korespondencje z Monachium. W każdym miesiącu jestem w Polsce, by przygotować audycje Seks nasz powszedni oraz nagrać rozmowy do cyklu Matka Polka Feministka. Widzę wyraźnie, jakie możliwości się tu dla mnie otworzyły i wiem, że długo w miejscu nie usiedzę, a ten wyjazd będzie dla mnie także szansą zawodową.

 

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

 

Ja również 🙂 Dziękuję, że mogę uczestniczyć w Twoim projekcie, bo widzę, jak wiele kobiet reaguje pozytywnie na Twoje działania. To bezcenne: pomoc – wsparcie kobiet przez kobiety.

 

 


KONKURS

Książkę Joanny Mielewczyk „Seks. Pozycja dla praktykujących” można wygrać w 2 równoległych konkursach, które trwają do wtorku do północy. Co trzeba zrobić? Zajrzyjcie do czwartkowego Listu w butelce (z 19.11.2015) – tu wyłonimy jedną zwyciężczynię – oraz na fanpejdż Kobiecej Siły, gdzie mamy aż dwie nagrody. Zapraszamy do udziału!

KobiecaSila.pl

Zdjęcie autorstwa Love by Santi i zrobione w Strumyki (stąd kubek od Wróblewna).


 

Joanna Mielewczyk – Pod tymi linkami można dowiedzieć się więcej na temat bohaterki wywiadu i jej pracy:

 


 

Jest to wywiad z cyklu: KOBIECE ROZMOWY O SILE

KobiecaSila.pl - Kobiece rozmowy o sile