Miniony weekend upłynął pod znakiem wędrówek po górach, a także w głąb siebie. Za nami trzydniowa wyprawa w Pieniny połączona z warsztatami “Do źródła mocy”.

Pogoda dopisała, uczestniczki dzielnie znosiły niełatwą trasę, a główny cel, czyli zdobycie szczytu Trzech Koron został osiągnięty!

 

kobiecasila.pl

 

Tak wiele ważnych rozmów, przemyśleń, odkryte i nazwane potrzeby, archetypy, zrobiona lista radości, trening empatii i uważności. Wróciłyśmy spokojniejsze mentalnie, z przewietrzonymi głowami, wzmocnione fizycznie i gotowe do podjęcia jesiennych wyzwań.

A zaczęło się tak …

W piątek spotkałyśmy się w Krakowie na dworcu autobusowym. Popołudniu dotarłyśmy do Szczawnicy i zaczęłyśmy od obiadu “Pod siekierkami”. Pan właściciel zadbał o to, by posadzić nas przy dużym stolik i nakarmić głodne podróżniczki. Polecamy to miejsce – zjadłyśmy smacznie nie płacąc słono.

Potem wyruszyłyśmy do Schroniska Orlica i po szybkim zakwaterowaniu się spotkałyśmy się przy ognisku. Ogień daje ciepło i poczucie bezpieczeństwa, jednoczy ludzi. Żarty, śmiech zamieniły się we wspólne śpiewanie pieśni “Matko Ogień”. Jej rytm i słowa uspokoiły nas i zabrały każdą do swojego świata myśli. To był idealny moment na rozmowy, na powiedzenie z jaką intencją wyruszamy w podróż, czego nam brak, za czym tęsknimy. Padły ważne słowa. Ćwiczenie z kartami potrzeb zrobiłyśmy już w pokoju, gdzie było więcej światła. Wartościowy to był czas.

Sokolica, Orlica i Trzy Korony

W sobotę niektórym spało się bardzo dobrze, że wstały na ostatni moment. 😉 A inne, które zerwały się rano, mogły podziwiać sarny z jeleniem. To czas rykowiska, w czasie drogi usłyszałyśmy ryk jelenia, odgłosy dzika, ptaków, widziałyśmy skoki ryb i kolory jesieni, która na razie nieśmiało maluje drzewa. Lada moment pokryje swoimi barwami całe lasy. Pierwsza przeprawa przez Dunajec z panem flisakiem była bardzo krótka. Po drugiej stronie rzeki dobrałyśmy się w pary i ćwiczyłyśmy za pomocą “ślepca” uważność, empatię, byłyśmy przewodniczkami i dałyśmy się prowadzić. Ten krótki trening dużo mówi nam o nas samych i o zaufaniu, jakie mamy do siebie i do innych.

Wyruszyłyśmy w komplecie. Było nas osiem kobiet w różnym wieku (między 30+ a 55+) z całej Polski: Gdańsk, Warszawa, Lublin, Tarnów, Kraków i Wrocław. Ostatnia uczestniczka zdecydowała się dołączyć na kilkanaście godzin przed wyjazdem z Krakowa i bardzo na trekkingu skorzystała! Wszystkie wdrapałyśmy się na dość trudną do zdobycia Sokolicę, na której rośnie 500-letnia reliktowa sosna. Widok stamtąd zapiera dech w piersiach: lasy bukowo-jodłowe i góry oraz wijący się w dole Dunajec z ludźmi na tratwach. Stamtąd już w niepełnym składzie wyruszyłyśmy na Orlicę i Trzy Korony (dwie panie wybrały inną trasę – zgodnie ze swoimi potrzebami), które zdobyłyśmy już z koronami na głowach. Bo osiągnięcia warto świętować, inaczej zginą w studni niepamięci. Zdecydowanie wejście na szczyt było dla nas wyczynem i jesteśmy dumne  z tego, że podjęłyśmy ten wysiłek.

Spływ Dunajcem, Bacówka i Palenica

Kolejnym etapem było zejście do schroniska Trzy Korony i do przystani z tratwami. Przez prawie 2 godziny płynęłyśmy przełomem Dunajca, tak jak miliony ludzi przed nami, bo początki spływów sięgają pierwszej połowy XIX wieku. Skały po każdej stronie, szum wody, żarty pana flisaki, rowerzyści i turyści, którzy szli brzegiem Pienińską Drogą, która rozciąga się od Szczawnicy aż do Czerwonego Klasztoru.

W Schronisku Orlica zładłyśmy późny obiad, a potem w strugach wieczornego deszczu z czołówkami na głowach poszłyśmy w stronę kolejnego noclegu, czyli Bacówki pod Bereśnikiem. Na szczęście część drogi przejechałyśmy jeepem. Dzięki temu szybciej dołączyśmy do naszych 2 koleżanek, które już tam na nas czekały. Zasiadłyśmy przy stole i zrobiłyśmy test na archetyp marki przygotowany przez Ikimasę. Drugą część “Kodu źródłowego” zrobiłyśmy już w niedzielę na Palenicy. Dotarłyśmy tam po porannym rozruchu z kolorowankami, które uczą nas uważności oraz dbania o swoje wewnętrzne dziecko i kreatywność, z której też płynie moc.

Zakończenie

Z Palenicy zjechałyśmy podziwiając Szczawnicę. W drodze do autobusu posiliłyśmy się oscypkami. a jeszcze z okna jadąc już do Krakowa mogłyśmy cieszyć oko wijącym się Dunajcem, zobaczyłyśmy hodowlę danieli i urocze zabudowy w okolicy. Kraków przywitał nas zalany słońcem.

Nie da się opowiedzieć tego, co działo się pomiędzy przystankami, w sercach i głowach, ciałach całej wędrującej ekipy. Odkryłyśmy potrzeby, którymi chcemy się zająć, poznałyśmy archetypy swoich marek, dotarłyśmy do tego, czego nam brakuje w naszej codzienności i teraz możemy wprowadzić zmiany małymi krokami w naszym życiu. Bo od świadomości się zaczyna, to jest ziarno, które się sieje, potem trzeba włożyć trochę pracy, by zebrać plony. Warto od czasu do czasu dać sobie przestrzeń na przemyślenia, wglądy w siebie i spojrzenie z lotu ptaka na nasze życie, by podążać na co dzień za drogowskazami naszych wartości. A każdy wie, że studiowanie mapy trzeba się zatrzymać i skupić – mapy turystycznej i mapy naszego życia.

Kolejny kobiecy trekking “Do źródła mocy” planujemy z Ikimasą zrobić na wiosnę 21 i 22.05.2017. Jeśli jesteś zainteresowana, napisz mi mail: gabriela@kobiecasila.pl 

 

PS. Więcej zdjęć znajdziesz na fanpejdżu Kobiecej Siły a spontaniczne filmiki w grupie Kobiecej Siły – dołącz do nas. 🙂 Drugą część fotorelacji możesz zobaczyć TUTAJ.