Jakiś czas temu otrzymałam list od mojej klientki o tym, że znowu brakuje jej energii do zakończenia pewnego projektu rozpoczętego wiele lat temu. W tym czasie dużo się pozmieniało i w obecnej formie ten projekt już jej nie cieszy. Myślała nawet o tym, by go porzucić, lecz przed tym krokiem blokuje ją wstyd i strach przed tym, co inni powiedzą, bo przecież musi go skończyć!

W mailu kilka razy pojawiły się słowa „wstyd”, „strach” i „muszę”. Dlatego postanowiłam podzielić się dziś wskazówkami o tym, jak poradzić sobie z wewnętrznym przymusem, który pozbawia nas radości życia i energii do działania. Artykuł napisałam w oparciu o książkę Marshalla Rosenberga „Porozumienie bez przemocy. O języku serca.” – stamtąd pochodzą wszystkie cytaty. A temat energii i pielęgnowania jej na co dzień zgłębiam na kursie online (trwają zapisy na ostatnią edycję kursu o energii – zapisz się tutaj).
kobiecasila.pl

 

Jesteś wystarczająca, jesteś wyjątkowa taka, jaka jesteś.

W naszej kulturze krytykowanie przychodzi z łatwością. Łatwiej jest nam wyrazić dezaprobatę wobec kogoś, niż uznanie. Nie umiemy przyjmować komplementów. Trudno więc dziwić się, że tak często krytykujemy same siebie, a o ludziach, którzy łamią ten stereotyp mówimy, że się przechwalają. Wciąż gonimy króliczka doskonałości i nie możemy go dogonić. Bo on nie istnieje. To tylko cień, za którym ślepo biegamy. Samokrytyka bardzo nas osłabia i pozbawia energii. Łap te krytyczne myśli i zastąp je takimi, które pomogą Ci się rozwijać zamiast osłabiać Ciebie.

 

Nie oceniaj w sposób, który wywołuje nienawiść do siebie samej.

“Jeśli sposób, w który oceniamy siebie wywołuje w nas  wstyd i z tego powodu zmieniamy swoje zachowanie, wówczas pozwalamy, aby naszym dorastaniem i uczeniem się kierowała nienawiść do samych siebie. Wstyd jest pewną formą nienawiści do siebie, a działania podjęte pod jego wpływem nie są ani wolne, ani radosne.”

Oceniani jesteśmy od kołyski. I porównywani. Uczymy się takiego języka, potem posługując się nim przekazujemy podobne schematy naszym dzieciom. Koło się zamyka. Jak je przerwać? Przede wszystkim zauważ, które zdania są samooceną. To pierwszy etap. Potem będzie czas i przestrzeń na następne.

 

Unikaj wewnętrznego przymusu i słów „muszę”, „powinnam”.

„W naszym języku jest słowo o niezwykłej sile, które wywołuje wstyd i poczucie winy. To pełne przemocy słowo powszechnie używane przez nas do oceniania samych siebie, jest tak głęboko zakorzenione w świadomości, że wielu z nas nawet nie wyobraża sobie, jak można bez niego żyć.” Tym słowem jest „powinnam” np. “powinnam to wiedzieć”, albo „nie powinnam tego robić”. Najczęściej, gdy mówimy tak do siebie, o sobie, stawiamy zarazem na opór, ponieważ to słowo sugeruje, że nie mamy wyboru. A nie lubimy być niewolnikami, nie znosimy autorytarnego tonu. „Kiedykolwiek ludzie słyszą żądania, mają skłonność do sprzeciwiania się, ponieważ to zagraża ich autonomii – ich silnej potrzebie wyboru. Taka jest nasza reakcja wobec tyranii, nawet gdy jest to przymus wewnętrzny w takiej postaci jak: “powinieneś”.”

 

Samo-osądy tak jak wszystkie osądy są tragicznym sposobem wyrażania niezaspokojonych potrzeb.

„Kiedy regularnie kontaktujemy się z samymi sobą poprzez wewnętrzne osądy, oskarżenia i żądania, nic dziwnego, że nasze pojmowanie samych siebie doprowadza nas do tego, że czujemy się „bardziej jak krzesła, niż ludzkie istoty”.”

Lepiej powiedzieć: nie postępuję zgodnie z moimi potrzebami. Oczywiście, żeby to stwierdzić trzeba najpierw zauważyć osądzające myśli i umieć nazwać swoje potrzeby. Tu możesz pobrać PDF z wykazem potrzeb.

A jeśli chcesz mojej pomocy w odkryciu ich, weź udział w kobiecym trekkingu na Trzy Korony w Pieninach, albo na warsztatach w Tarnowie, zostało jeszcze kilka miejsc – zobacz opisy tutaj.

 

Proces żalu i opłakiwania strat w PbP.

Jak wyćwiczyć umysł do myślenia wyłącznie w kategoriach „potrzeb i wartości”? Na przykład, kiedy zaobserwujemy, że zareagowaliśmy z wyrzutem wobec czegoś, co zrobiliśmy: „Popatrz, znowu nic ci nie wyszło!”, możemy szybko zatrzymać się i zapytać siebie o to, jakie niezaspokojone potrzeby się za tym kryją? Kiedy wejdziemy w kontakt z potrzebą, lub nawet z kilkoma warstwami potrzeb, które się tam znajdują, to zauważymy niezwykłą zmianę w naszym ciele. Zamiast wstydu, winy czy depresji, jakie zazwyczaj czujemy krytykując siebie, doświadczamy pewnej liczby uczuć. „One mobilizują nas do aktywności w dążeniu do zaspokojenia tego, czego potrzebujemy i co jest dla nas wartością. Ich wpływ na naszą duchowość i nasze ciało zasadniczo różni się od tego rozdarcia, które pochodzi z poczucia winy, wstydu czy depresji.”

Żal i opłakiwanie strat w PbP (w Porozumieniu bez Przemocy) to kontaktowanie się z uczuciami i niezaspokojonymi potrzebami wywołanymi jakimś dawnym działaniem, którego teraz żałujemy. Otwieramy siebie na to, aby doświadczyć uczuć pojawiających się, gdy sobie tę sprzeczność z nami uświadomimy. „Kiedy nasza świadomość jest skupiona na tym, czego potrzebujemy, jesteśmy naturalnie pobudzeni do kreatywności i poszukiwania możliwości zaspokojenia tej potrzeby. Inaczej dzieje się w przypadku osądów moralnych. Obwiniając się mamy tendencję nie dostrzegać nowych możliwości i nieustannie samych siebie karać.”

 

Wybaczam sobie i empatyczne połączenie.

„Po procesie żałoby zmierzamy w kierunku wybaczenia sobie.” Kiedy słucham z empatią siebie, jestem w stanie zobaczyć ukryte potrzeby. Wybaczenie samej sobie następuje wtedy, gdy nastąpi to empatyczne połączenie. Wtedy możemy zobaczyć , jak poprzez nasze wybory próbowałyśmy wspierać nasze życie, choć dziś już wiemy, że nie udało nam się zaspokoić naszych potrzeb.

Kolejna ważną rzeczą jest, żeby objąć empatią równocześnie dwie części nas samych: siebie jako tę osobę, która teraz żałuje dawnego postępowania i siebie jako wykonawcę tej czynności. Proces żałoby i wybaczania sobie daje nam wolność, abyśmy mogły rozwijać się i wzrastać.

Dzięki traktowaniu siebie ze współczuciem, potrafimy objąć wszystkie części nas samych i rozpoznać potrzeby oraz wartości wyrażane przez każdą z nich (będziemy o tym też mówić na wirtualnym trekkingu zobacz opis tutaj)

 

Nie rób niczego, co nie jest zabawą.

Istotną formą współczucia dla samej siebie jest dokonywanie wyborów z czystego pragnienia wspierania życia, a nie z lęku, poczucia winy, wstydu, obowiązku czy jakichś zobowiązań. „Jeśli jesteśmy świadomi, że duchowa energia, która nas motywuje, to po prostu czynienie życia wspaniałym dla nas i dla innych, wtedy nawet ciężka praca ma w sobie coś z zabawy.”

Stałe trwanie w świadomości wspierających życie potrzeb, które kryją się za wszystkim cokolwiek robimy, pomaga przeżywać życie traktując je z radością i lekkością.

 

Proces tłumaczenia „muszę” na „wybieram” w trzech krokach.

Krok nr 1: Zrób listę wszystkich rzeczy, o których mówisz, że musisz je zrobić, bo uważasz, że nie masz innego wyboru. Bądź ze sobą szczera!

Krok nr 2: Po zrobieniu listy przyznaj się przed sobą, że robisz rzeczy, bo chcesz, a nie bo musisz. Dopisz słowa: „wybieram robienie …”

Krok nr 3: Kiedy już uznasz, że wybierasz działania, wejdź w kontakt z intencją, która stoi za danym wyborem. Dodaj: „Wybieram robienie …, ponieważ chcę …”

 

Z jakiej energii, z jakiej motywacji działasz?

Kiedy zbadasz twierdzenie: „Wybieram robienie … ponieważ chcę …”, możesz odkryć istotną wartość, jaka kryje się za Twoim wyborem. Jeśli uznasz tę potrzebę, która dane działania zaspokaja, to nieodłącznie będzie w tym radość, pomimo, że czasem będzie to wymagało do Ciebie nakładu pracy i wyrzeczeń. Dlatego rozróżniam „pasjobiznes” od „biznesu”.

Przy pewnych pozycjach na liście możesz odkryć jedną z poniższych motywacji:

  • Dla pieniędzy
  • Dla aprobaty
  • Ucieczka od kary
  • Unikanie wstydu
  • Unikanie poczucia winy
  • Z powodu obowiązku

„Jeśli przeglądamy niedające nam zadowolenia czynności, którym się oddajemy i staramy się przetłumaczyć słowa z „muszę to zrobić” na „wybieram robienie tego”, odkryjemy więcej radości i integralności w naszym życiu” i łatwiej będzie nam zrezygnować z rzeczy, które nawet w minimalnym stopniu nie ubogacają życia nam oraz innym ludziom.

 

Kiedy przestawiasz się na tryb „muszę”, „powinnam”, to automatycznie odcinasz się od swoich potrzeb i wartości przyjmując mentalność robotów. Szczerze podejdź do tematu możliwości wyboru, zobaczysz, że okaże się, że z czegoś możesz zrezygnować. Napisz, co wyszło Ci z Twojej analizy, co wybierasz, a czego nie chcesz? 🙂

Jeżeli artykuł był dla Ciebie pomocny, zostaw mi wiadomość w komentarzu i podziel się nim ze swoimi znajomymi.