W ostatnią sobotę stycznia tj. 28.01.2017, w odpowiedzi na potrzebę uczestniczek programu “Zmień frustrację w satysfakcję, działaj z pomysłem, sercem i sensem.” odbyło się spotkanie na szczycie. Do Krakowa z różnych stron Polski (Wrocław, Poznań, Warszawa, Kielce, Bielsko-Biała, Żywiec, Tarnów) zjechały się kursantki, żeby przenieść swoje wirtualne znajomości w realną przestrzeń. Były balony, dyplomy, zdjęcia, dużo rozmów, uśmiechy, uściski i mnóstwo dobrej energii. Siła kobiet i ich talentów wypełniła wnętrze przytulnej restauracji Wielopole w centrum Krakowa.

Było twórczo i kreatywnie – uczestniczki, chętnie dzieliły się swoimi talentami i przygotowały dla siebie wzajemnie niespodzianki. Otrzymałyśmy m.in tort od Martyny, serduszkowe zawieszki z naturalnymi kamieniami od Anny, listę polecanych książek dla dzieci od Uli, domowe ciasteczka od Ewy, ręcznie zdobione świece od Anny metodą decoupage, czy nawet plecenie warkoczy przez Dotkę! Potrzeba kobiecej wspierającej się wspólnoty jest ogromna, dlatego narodziły się pomysły jak ją podtrzymywać i tworzyć. Kurs niedawno się zakończył i pomógł w wewnętrznej zmianie frustracji na satysfakcję, a oprócz swojej podstawowej funkcji pomógł także nawiązać wiele nowych znajomości. Być może część uczestniczek spotka się ze sobą na kolejnym kursie Kobiecej Siły, czyli “Jak mieć więcej energii na co dzień?”

Ponadto w trakcie spotkania, swój nieoficjalny początek miał KASK czyli Klub Autentycznych i Silnych Kobiet. Więcej o tej inicjatywie już wkrótce na blogu, tymczasem zapraszamy do sprawdzenia fotorelacji z tego wydarzenia! Poniżej mamy także kilka słów od trzech uczestniczek spotkania, które dzielą się swoimi wrażeniami!

 

 

Anna Koskowska

Anna Koskowska

To był dla mnie wyjazd pod hasłem Pierwszy Raz, a tak naprawdę wisienka na torcie pierwszych razów ☺ Pierwszy raz wzięłam udział w internetowym interaktywnym kursie, podczas którego poznałam grupę cudownych kobiet darzących się zaufaniem, szacunkiem, otwartych i pełnych akceptacji dla siebie nawzajem. Pierwszy raz jechałam do Krakowa busem, a do tegobusem, któremu 3 km od dworca zepsuły się hamulce, więc w chmurze dymu i wielkim moralnym wsparciu pasażerów dotarł na miejsce. Pierwszy raz zostałam rozpoznana nie po twarzy, a po tęczowej spódnicy założonej specjalnie na spotkanie. Pierwszy raz byłam w salonie fryzjerskim przed śniadaniem, z kimś kto na przebudzenie zamiast kawy lubi mycie głowy – cudny i oryginalny pomysł! Pierwszy raz byłam świadkiem eksplozji radości spotkania kobiet, które w większości nigdy wcześniej nie widziały się w realnym świecie, a które już tyle o sobie wiedziały! Pierwszy raz jadłam tofu (w ostrym sosie śliwkowym, pycha!) i piłam koktajl z nasionami chia (mniejsza pycha). Minęło już kilka dni, a energia tamtego dnia jest wciąż ze mną, daje mi kopa do realizowania postanowień, które formowałam i porządkowałam dzięki wsparciu tej kobiecej wspólnoty. I cieszę się, że takich spotkań będzie więcej, że nadal się spotykamy, i że to co zaczęło się jako wirtualna nic porozumienia przekształca się w sięć realnych pięknych i mocnych relacji.

Ania Koskowska

Blue Almonds jewellery

Ewa Podgórna - Kopciuch

Ewa Podgórna - Kopciuch

To była szalona sobota. Rajd z Wrocławia do Krakowa i z powrotem. Nie ukrywam, że miałam mieszane uczucia przed wyjazdem. Jestem nieśmiała i spotkanie z dużą grupą, tak naprawdę nieznanych mi osób, było dla mnie stresujące. Wiedziałam kim są dziewczyny, czytałam ich wypowiedzi na forum, ale … No właśnie, kontakt bezpośredni mnie onieśmiela. Dodatkowo nie byłam w dobrej formie, bo dwa tygodnie przeleżałam w łóżku chora. Mimo to zdecydowałam się na wyjazd. Dzięki pomocy mojego męża, który podjął się, że zawiezie nas samochodem, mogłam wraz z Martą, Hanną i Ireną dotrzeć na miejsce. Miałyśmy wesoły „autobus”, bo dodatkowo w bagażniku siedział jeszcze mój pies. W takim doborowym towarzystwie droga minęła nam bardzo szybko.

Na miejscu byłyśmy wcześniej, więc jeszcze udało nam się skoczyć na pięć minut na Rynek. I w ten sposób Kraków zaliczony !!!

Knajpka okazała się sympatyczna a jedzenie bardzo smaczne, choć bezglutenowe. No bo ja nie jestem super fanką takiej żywności. Ale postarałam się dla dziewcząt i upiekłam ciasteczka bezglutenowe. Powiedziały, że smaczne. Mam nadzieję, że nie tylko z grzeczności.

Na miejscu pierwsza była Ula. I jak ją zobaczyłam to poczułam ciepło w sercu. Poznałyśmy się wcześniej przez internet na mentoringu u Gabi. I bardzo chciałam ją poznać na żywo. Czuję z nią bardzo dużą więź. I żałuję, że nie udało mi się z nią dłużej porozmawiać. Ale mam nadzieję, wszystko przed nami.

A potem przyszły kolejne dziewczyny i zrobiło się takie fajne zamieszanie, które trwało do końca. Okazało się, że czuję się w tym babińcu bardzo dobrze. Zabrakło czasu żeby ze wszystkimi porozmawiać. I może też zabrakło mi trochę odwagi, żeby wszystkich zaczepiać. Ale jestem zadowolona. Z siebie, że zdecydowałam się przyjechać. Ze spotkania, bo okazało się fajne i wartościowe.

I bardzo spodobał mi się pomysł Gabi na stworzenie KASK-u. Dobrze należeć do takiego „gangu” ze wspaniałymi dziewczynami. Jest to zaspokojenie jednej z moich głównych potrzeb – potrzeby wspólnoty.

I bardzo chciałabym, żebyśmy mogły spotykać się cyklicznie, w różnych miastach. Rzuciłam hasło, że zapraszamy do Wrocławia. Razem z Martą zorganizujemy to spotkanie.

A z mojej strony taki pomysł: na następne spotkanie niech każda z nas przygotuje sobie nakrycie głowy w postaci jakiejś wariacji na temat kasku.

Co o tym myślicie ?

Pozdrawiam.

Ewa

Blog Angielski Pies

Angielski Pies na facebooku

Anna Czerwiec

Anna Czerwiec

Nie przypuszczałam, że  napisanie podsumowania jednak nie będzie tak szybkie i łatwe jak wydawało mi się to w momencie kiedy składałam deklarację o nim.
Jak się okazuje dla mnie samej, jestem bardzo emocjonalna i wszystko chcę widzieć  bardzo kolorowo i radośnie. Potrzebowałam trochę czasu aby te emocje ułożyły się we mnie i chcę rzetelnie podzielić się odczuciami jakie pozostały.

  1. Kurs Zmień frustrację na satysfakcję jest moim pierwszym takim kursem online. Po raz pierwszy realizowałam materiały otrzymywane w ten sposób. Komunikacja międzyludzka również ograniczona do klawiatury i ekranu. Jak do tej pory miałam ogromne uprzedzenie do tego rodzaju nawiązywania relacji. Sama poczułam jak inaczej jest przekazywać myśli i uczucia za pomocą liter, słów pisanych. Z jednej strony precyzujemy te słowa i nawet zauważyłam ze w wielu tematach jest mi łatwiej wypowiadać się bo nie widzę emocji jakie one mogą wywołać w drugiej osobie, nie widzę jej nastroju. Choć w wypowiedziach na grupie FB zawsze odczuwana była atmosfera akceptacji, zrozumienia to bywały też wypowiedzi innych, które we mnie wywoływały negatywne emocje i miałam nad czym pracować.
  2. I przyszedł czas na real… Budziło to we mnie ogrom ekscytacji. Jak to będzie usłyszeć te kobiety, zobaczyć ich gesty,mowę ciała, wygląd,  zobaczyć ruch ciała. Jak ja będę odebrana..?
  3. Bardzo miłe powitanie przez Anię Koskowską i Dotkę jeszcze na dworcu. Z miejsca poczułam nadawanie na podobnych falach.
  4. Pojawienie się w Wielopolu przyniosło już inne odczucia…lekki niepokój, niepewność i odczułam u niektórych osób nawet wycofanie, co troszkę mnie zaskoczyło – przecież tyle o sobie już wiedziałyśmy! Ale fakt, nie wszystkie obecne osoby angażowały się na FB i każda z nas niosła te odczucie: “jak zostanę odebrana..?”
  5. Chciałabym więcej takich spotkań, poczucie spokoju dałby mi określony rytm np. czas na kawę, prezentacja, posiłek, tort, dyplomy, rozmowy towarzyskie. Może pomogłaby w tym wydzielona sala, żeby dobrze słyszeć wszystkie uczestniczki?
  6. O ile początek był absolutnie cudownie zaplanowany to już koniec taki trochę dla mnie smutny …tyle osób zniknęło w międzyczasie co również było niespodzianką dla mnie. Czułam jakby budowanie klimatu spotkania było cały czas przerywane i osłabiane  przez wyjście poszczególnych osób. Osobiście bardzo to przeżywałam.
  7. Pomimo tych odczuć naprawdę jestem zafascynowana wszystkimi kobietami tego spontanicznego zjazdu, ich bogactwem darów, talentów, doświadczeń, wyglądem i naturalnością.
  8. Atmosfera wspierania, radości, otwartości szczególnie, kiedy losowałyśmy karty DIXIT.To był piękny punkt  spotkania 🙂
  9. Bardzo  podobało mi się menu restauracji wybranej przez Ulę oraz sympatyczna i tolerancyjna obsługa.
  10. Tort od Martyny był piękny i pyszny!
  11. Prezenty cytaty i życzenia w balonikach – SUPER!
    I to wszystko to takie zupełnie moje…. Na pewno każda z dziewczyn inaczej odczuwała to spotkanie bo przecież każda z nas jest inna….

Anna Czerwiec, multipasjonatka (zdobi świece metodą decoupage, wykonuje masaż PELOHA, uczy angielskiego)