Na początek mały eksperyment. Zanim przeczytasz ten artykuł, zastanów się i wypisz na kartce, wszystko co przychodzi Ci do głowy na hasło: „kobieta-szef”.

Stereotyp goni stereotyp
Myśląc stereotypowo, szef to dla nas osoba zdecydowana, pewna siebie, potrafiąca panować nad emocjami etc. Gdzie tu więc miejsce dla kobiet – istot emocjonalnych i wrażliwych? Najczęściej, postrzeganie kobiety na kierowniczym stanowisku związane jest z jej naturalną rolą w społeczeństwie czyli matki i opiekunki. To z kolei sprawia, że na myśl przychodzą nam cechy takie jak empatia, troskliwość, ciepło, łagodne usposobienie i wrażliwość. Czyli teoretycznie wszystkie cechy, które menedżerowi/ dyrektorowi/ liderowi, wydawać by się mogło, są mało przydatne. Mało tego, spory wpływ na to, jak postrzegamy szefowe czy liderki, mają również stereotypy dotyczące samych kobiet. Często mówi się o nas, że jesteśmy niezdecydowane, kapryśne, za bardzo się wszystkim przejmujemy, co mogłoby sprawiać, że gorzej radzimy sobie z negocjacjami czy rywalizacją, która jest nieodłącznym elementem biznesu i wymaga twardej postawy. Ale to przecież w wielu przypadkach mit.
Wypisując skojarzenia, w głowie mogły nam się pojawić obrazy kobiet niezbyt sympatycznych, ostrych, surowych, za to wymagających i czepiających się o byle co. To co wypisałyśmy może pochodzić z naszych doświadczeń, wyobrażeń lub z zasłyszanych skądś opinii. Większość, to tylko powielane stereotypy, choć… częściowo pewnie mające odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Szefowa-wiedźma
Funkcjonuje także stereotyp, że kobieta, na przykład w typowej korporacji musi pracować dwa razy bardziej na sukces niż mężczyzna, mieć więcej kursów i być bardziej zaangażowaną. Często to my same, narzucamy sobie takie przekonanie, że musimy być w tym co robimy, zdecydowanie lepsze od mężczyzn i za wszelką cenę chcemy udowadniać, że mamy odpowiednie umiejętności, wiedzę i doświadczenie na objęcie danego stanowiska. Często te ograniczenia wynikają właśnie ze stereotypów i wychowania w kulturze, w której żyjemy. A to z kolei sprawia, że przejmujemy męski styl prowadzenia zespołu/firmy, bo wydaje nam się, że jest to jedyny skuteczny sposób na osiągniecie sukcesu czy zdobycie szacunku. Taki sposób szefowania trochę jednak „gryzie się” z naszą kobiecą naturą, stąd też bierze się stereotyp szefowej- wiedźmy, która krzyczy i wszystko chce mieć pod bezpośrednią kontrolą. Tylko, że takie zarządzanie niszczy relacje, a także często wpływa na wypalenie zawodowe, bo w końcu zaczynamy czuć, że nie do końca możemy być sobą w pracy, gubi nas brak autentyczności i spójności. Wyobraźcie sobie, że przez 8 lub więcej godzin musicie udawać kogoś kim nie jesteście. Męczące, prawda?
Ale przecież kobiecy styl szefowania może różnić się od męskiego. Co więcej, nasze typowe cechy jak empatia, wrażliwość, intuicja możemy świetnie wykorzystać w zarządzaniu ludźmi np. podczas rozwiązywania sporów, podnoszenia poziomu efektywności czy budowania zespołu. Wykształcona, kompetentna szefowa może wprowadzać nową jakość w relacjach z podwładnymi. Nie bez znaczenia jest też umiejętność organizacji, a przecież w tym, my kobiety jesteśmy mistrzyniami. Wystarczy ustalić kilka zasad.
Przede wszystkim asertywność!
Stawiajmy na komunikację wprost. Nie chcąc kogoś urazić lub być postrzeganą jako ta „wredna szefowa” – uciekamy się do aluzji licząc, że pracownik zrozumie co mamy na myśli. Niestety często ten sposób przynosi skutek odwrotny od zamierzonego, bo może to być odbierane przez innych jako próby intryg czy manipulacji. O wiele więcej można zyskać będąc otwartą, szczerą i asertywną.
Stawianie granic
Wyznaczajmy je, ale również w asertywny sposób. To sprawi, że pracownicy nie będą wchodzić na głowę, ale także nie będą bali się wyrażać własnego zdania czy dzielić pomysłami, a to może tylko korzystnie wpłynąć na pracę zespołu. Właśnie takie podejście może okazać się kluczem do zbudowania wizerunku przyjaznej szefowej cieszącej się szacunkiem i uznaniem.
Błędem jest myślenie, że lider musi być twardy i bezkompromisowy, żeby zasłużyć na poważne traktowanie i liczenie się z jego zdaniem.
Porzucenie perfekcjonizmu
To świetnie, że staramy się jak najlepiej pomagać klientom, zawsze służyć radą swoim pracownikom, dbać o atmosferę w zespole, działać terminowo i być jak najlepszą szefową, ale pamiętajmy też o tym, żeby mieć czas dla samej siebie. Niezależnie od tego czy jesteśmy liderkami w pracy czy może w domu organizujemy życie swojej rodziny, ważne jest żebyśmy potrafiły dzielić pracę czy obowiązki. Nie musimy robić wszystkiego same. Zauważajmy swoje potrzeby i znajdumyj mądre rozwiązania na ich zaspokojenie. Słuchajmy siebie i swoich intuicji. Uwierzmy, że można być liderką i jednocześnie być sobą.
Przede wszystkim trzeba pamiętać, że bycie dobrym liderem to nie kwestia płci. Wiele tak naprawdę zależy od osobowości, wykształcenia, a także ludzi, których mamy w zespole. Porzucenie stereotypowego myślenia to niełatwy proces. Na szczęście, wiele już się zmieniło, choć wciąż jest jeszcze sporo do zrobienia w tej kwestii.
Dajcie znać czy spotykacie się z takimi stereotypami i czy z nimi walczycie?
PS. Chcesz wziąć udział w webinarze dla kobiet, które chcą być liderkami w rodzinie, w pracy, w swojej społeczności? Zapisz się na webinar „Jak być sobą będąc szefową.” Webinar odbędzie się 27.06 o 21.00. Będzie bezpłatny. Opowiem na nim, jak być asertywną i skuteczną, a jednocześnie pozostać w zgodzie ze swoimi wartościami.





