Dokładnie rok temu, 11 czerwca 2014 roku, ujawniłam moją stronę www koleżankom, z którymi uczyłam się w Latającej Szkole. Zrobienie własnej www było dla mnie autentycznym wejściem na Mount Everest, byłam z siebie bardzo dumna. Tutaj możesz zobaczyć jak ona wyglądała:KobiecaSila print wersji 2014

Aż trudno mi uwierzyć, że od tamtej pory minęło tylko 12 miesięcy. Z tej okazji stworzyłam dwie listy, oto pierwsza z nich.

Moje kroki milowe:

  • Kwiecień 2014 – start wiosennej edycji Latającej Szkoły w Krakowie
  • Czerwiec 2014 – startuję z własną WWW i wysyłam pierwszy newsletter do kilkunastu osób (dziś lista subskrybentów to prawie 900)
  • 25 lipca 2014 – zakładam stronę na Facebooku
  • 11 sierpnia 2014 – startuję z cyklem warsztatów Siła Pasji w Tarnowie
  • Końcem sierpnia 2014 – udzielam wywiadu Matce Polce Feministce z ogólnopolskiego radia Trójka
  • Październik 2014 –po wielu odwołaniach otrzymuję dotację i zakładam działalność
  • Styczeń 2015 – robię pierwsze grupowe, a potem indywidualne warsztaty online „Jak promować swoją pasję/biznes w realu” (do tej pory skorzystało z nich kilkadziesiąt kobiet)
  • 13 lutego 2015 – startuję ze stuningowaną stroną www oraz ze sklepem online – to cacko wyszło spod rąk Eweliny Muc
  • 08 marca 2015 – premiera kampanii społecznej „Miej odwagę, żyj uważnie i z pasją”, która ma na celu przypomnienie/uświadomienie kobietom, jak ważne jest mieć hobby, pasję, bo ona dodaje odwagi do wyjścia ze strefy komfortu i sięgania po marzenia. I że warto wspierać w tym dziewczynki od najmłodszych lat – video obejrzało tysiące już kobiet (poza Internetem film został wyemitowany dla 400 kobiet w tarnowskim Kinie Millenium). W Dzień Matki kampania pojawiła się na ogólnopolskim portalu KampanieSpołeczne.pl i wierzę, że przesłanie trafia nie tylko do matek i córek.
  • 31 marca 2015 – publikuję mój pierwszy ebook „W drodze do swojej siły i pasji”
  • 14 kwietnia 2015 – liczba fanów na Facebooku przekracza 1000 😀
  • Maj 2015  – w ramach drugiej edycji Festiwalu Tarnów w Sukience (którego jestem współpomysłodawczynią i współorganizatorką) rozpoczynam cykl warsztatów w wersji offline „Jak wystartować z promocją kobiecych biznesów/pasji w realu”.
  • Czerwiec 2015 – opublikowanie najszybciej angażującego artykułu ever, który wciągnął komentatorki na Facebooku oraz tutaj w bardzo ożywioną dyskusję o tym, „Jak zabić swoją energię?”, choć artykuł o agresji „Wkur…ona!” też był bardzo popularny.

 

Warto od czasu do czasu unaocznić sobie efekty swojej pracy 😀 i uświadomić sobie o jakie doświadczenia jestem bogatsza, tym bardziej, że wiele tu pierwszych razów 😛

No dobra, to czas na drugą listę, na końcu której znajdziesz link do 5-sekundowej ankiety, a w niej energetyczny utwór oraz hasło rabatowe na kubki, koszulki i torby „Miej odwagę, żyj uważnie i z pasją” oraz instrukcję, jak otrzymać mojego ebooka za darmo (którego normalnie sprzedaję po 18 zł.) – JAK ŚWIĘTOWAĆ, TO ŚWIĘTOWAĆ! Promocja wygasa 21 czerwca. Automatycznie.

 

20 rzeczy, których o mnie nie wiesz:

  1. W dzieciństwie bardzo brakowało mi towarzystwa koleżanek/kuzynek. Miałam kilkunastu kuzynów w podobnym wieku mieszkających blisko mnie i kilka dużo starszych kuzynek. A te w podobnym wieku widywałam od święta, bo mieszkały kilkadziesiąt kilometrów ode mnie. Sąsiadek w moim wieku też nie miałam. Dlatego uciekałam do świata dziewczyńskiej literatury. Moje ulubione książki z tamtych lat to: „Ronja, córka zbójnika” i „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren.

  2. Do przedszkola poszłam dopiero w wieku 6 lat i myślę, że zdecydowanie za późno – nie ze względu na kompetencje intelektualne, bo byłam tak chłonna wiedzy, że nauczyłam się czytać dużo szybciej niż pozostałe dzieci. Jednak już wtedy miałam silną potrzebę wspólnych dziewczyńskich zabaw i tematów, a nie mogłam jej spełnić. Pewnie dlatego tak dobrze rozumiem potrzebę kobiecej wspólnoty i pomagam kobietom integrować się i budować lokalne społeczności, by miały z kim opijać sukcesy oraz by dostawały wsparcie, kiedy jest pod górę bo przytłacza nas nawał obowiązków (dzieci, dom, praca) albo biznes się nam nie kręci, a my wyczerpane tracimy poczucie sensu i demotywujemy się do dalszej pracy.

  3. Kiedy dorastałam byłam przeraźliwie chudą dziewczynką (pomimo miłości do jedzenia) pełną kompleksów. Moje krąglejsze koleżanki były obiektem westchnień kolegów, a ja nawet w obcisłych getrach wyglądałam jak dziwaczny strach na wróble na dwóch patykach :P. Miałam krzywe zęby; włosy, które trudno było okiełznać, bo kręciły się lub nie, w zależności od pogody i humoru. Wygląd zmienił mi się około 18-tki.

  4. Zawsze lubiłam jeść, jadłam dużo. Odżywiałam się jak większość Polaków mięsem, wędlinami i chlebem. Dopiero jako dorosła osoba, przestawiłam się na zdrowe jedzenie, by dać przykład dzieciom. Teraz w mojej diecie królują kasze, jedzenie bezglutenowe i bezmleczne. Choć ze słabości do słodyczy nie wyleczyłam się jeszcze i wciąż zamiast daktyli czy rodzynek wybieram ciasta i ciasteczka, a potem wkurzam się na siebie (ale tylko na chwilę ;))

  5. Poranki rozpoczynam od wypicia wody z cytryną z dodatkiem świeżych ziół, która wspaniale alkalizuje organizm – to mój codzienny orzeźwiający rytuał. Śniadania lubię rozgrzewające (kasza jaglana z cynamonem, miodem i owocami, albo na słono z rybą, kasza kukurydziana z dżemem).. Nie wychodzę z domu bez śniadania, to żelazna zasada. Bez kawy mi się zdarza. A kawę piję codziennie z rana, czasem nawet dwie. Czarne espresso z włoskiej kafetiery z małą ilością ksylitolu albo cukru trzcinowego. Pycha!

  6. Jedzenie zazwyczaj mnie energetyzuje. Jeśli mnie osłabia, to znaczy, że albo zjadłam za dużo, albo w złej konfiguracji, albo zjadłam coś, co mi nie służy. Uwielbiam zupę dyniową. I pizzę z rukolą, szynką parmeńską i parmezanem. Tę aromatyczną sałatę poznałam we Włoszech, jakieś 15-cie lat temu, kiedy pracowałam jako kelnerka w pizzerii w regionie Veneto. Do moich codziennych obowiązków należało przebieranie rukoli i wyrzucanie zwiędniętych liści. Przez wiele lat nie mogłam ścierpieć jej zapachu i smaku.. A niedawno odkryłam ją na nowo i ubóstwiam – uprawiam nawet w ogródku.

  7. Rok temu miałam wielki tunel z pomidorami, sałatą i ziołami. W tym roku już go nie mam, bo zawalił się pod ciężarem śniegu (zima była teoretycznie łagodna, jednak szkody i tak są). Został nam mały zielnik i rabaty kwiatowe.

  8. Śniadania lubię rozgrzewające (kasza jaglana z cynamonem, miodem i owocami, albo na słono z rybą, kasza kukurydziana z dżemem).

  9. Wakacje to czas przetworów. Tym razem zrobimy w mniejszych ilościach, bo mamy jeszcze sporo dżemów, soków i ogórków w spiżarni.

  10. Urlop planujemy spędzić częściowo we Włoszech, a częściowo nad polskim morzem, gdzie razem z synami będziemy oddawać się intensywnym aktywnościom fizycznym takim jak joga i capoeira. Jogę pokochałam kilka lat temu i wróciłam do niej po dziewięciomiesięcznej przerwie. A capoeirę uwielbiają moi synowie i mam wielką pokusę, by do nich dołączyć. Pociąga mnie w tym sporcie sprawność i gibkość ciała, ruchy bioder, taniec, dzikość, bębny oraz współpraca z partnerem w walce/tańcu, bo bardziej w tym chodzi o aktorstwo i inscenizację walki, niż o samą walkę, choć wersja hard też oczywiście istnieje.

  11. Moi synowie bardzo mnie inspirują do zmian w życiu. To dla nich zmieniłam nawyki żywieniowe, dla nich zaczęłam dokształcać się z tematyki rodzicielstwa, porozumienia bez przemocy i relacji. Są iskrą, z miłości do nich jestem w stanie zrobić wiele. Chcę być ich przewodniczką i przyjaciółką, do której ma się zaufanie i można przyjść z każdą sprawą, Taki cel mi przyświeca w codziennym życiu.

  12. Praca na swoim tak bardzo mnie pochłonęła, że zapomniałam o ważnym motywie, dla którego zdecydowałam się na własną działalność. Jedną z przyczyn była chęć pogodzenia macierzyństwa z życiem zawodowym. Po ponad pół roku harówki non stop, ocknęłam się i przystopowałam. Ponownie dużą wagę przykładam do tego, by co najmniej 15 min dziennie rozmawiać z każdym z synów oddzielnie. To bardzo ważne, by dać im czas i przestrzeń sama na sam, bez brata, bez taty.

  13. A propo’s taty, czyli mojego męża – dzielimy się obowiązkami domowym. Mąż dobrze gotuje, więc realizuje się w kuchni odkąd mam własną działalność i chwała mu za to! Urlop, tak jak i weekendy, to nasz czas, wtedy jesteśmy bardziej uważni na siebie i bardzo dbamy o wspólne chwile, nadrabiamy zaległości wszelakie ;-), bo w codziennym kieracie wciąż trudno być na bieżąco z rozmowami i innymi przyjemnymi, rozluźniającymi sprawami, jak np. ….. oglądanie serialu Rancho 😉

  14. Codziennie staram się czytać: gazety, artykuły w sieci, czy książki, które wciąż mam w wersji papierowej, jakoś nie przekonałam się jeszcze do kindle.

  15. Gdybym miała wolną stówę, to wydałabym ją na masaż całego ciała, albo chociaż karku, barków i pleców, bardzo mnie to relaksuje. Masaż stóp też byłby mile widziany.

  16. Od kilku lat stale używam czerwonej szminki, która jest dla mnie energizerem, od razu czuję się pewniejsza siebie i bardziej się lubię ;). W młodości nie lubiłam malować ust, bo nie chciałam podkreślać krzywych zębów. Jeszcze na studiach spełniłam swoje marzenie i zainwestowałam w aparat ortodontyczny. Musiałam w tym celu usunąć jeden ząb. 😛

  17. Żeby nie było tak słodko – kiedy dzieci miały około roku /dwóch lat , w czasie zabawy z nimi straciłam zęba – dostałam głową tak niefortunnie, że złamał mi się korzeń i trzeba go było usunąć. Do trzeciego roku życia bliźniaków było mi bardzo ciężko fizycznie i emocjonalnie, bo miałam troje małych dzieci (między chłopakami jest tylko 20 m-cy różnicy) i nikogo, ani niczego nie chciałam zaniedbać. Dobrze, ze przez 1,5 roku na kilka godzin dziennie przychodziła opiekunka, bym mogła np. zrobić zakupy bez dzieci albo pojść do lekarza, bo to był masakrycznie chorobowy wtedy czas. Jednocześnie był to bardzo rozwojowy dla mnie okres, bo wiedzę na temat rodzicielstwa chłonęłam jak gąbka z książek, internetu i z rozmów z mądrymi matkami.

  18. Kiedyś telefonu używałam nie tylko do załatwienia spraw, także do pogaduszek na temat dzieci. Obecnie bardzo rzadko rozmawiam przez telefon dłużej niż 5 minut – robię to tylko z przyjaciółkami rozsianymi po całym świecie.

  19. No właśnie – dziewczyny podróżują, emigrują. Kiedyś też byłam gotowa na wyemigrowanie do Australii. Ten kontynent wciąż pozostaje w sferze moich marzeń podróżniczych. Marzą mi się też wakacje w Mongolii – chciałabym konno przejechać ten kraj wraz z moimi chłopakami, sypiać pod namiotem i palić ognisko co noc. Tylko że wciąż nie nauczyłam się jeździć konno. 😛 Wszystko  przed nami, tym bardziej, że wioska jeździecka znajduje się kilkanaście kilometrów od naszego domu.

  20. Skoro już mówimy o zwierzętach – od czterech lat mieszka z nami kotka Rudzia, a od dziesięciu (czyli całe swoje życie bez 3 miesięcy) pies Junior, który jak na wiek przystało nie marnuje już energii na bieganie, zdecydowanie preferuje slow life.

Uff – dużo tego. Dodam tylko, że są to odpowiedzi na pytania, które przysłało mi kilka z Was. 😀

 

Ja też mam do Ciebie pytanie:

Które wyzwanie wydaje Ci się bardziej interesujące, na które zdecydowałabyś się, gdybym Cię do niego zaprosiła?

Wyzwanie A – „Siła energetycznych rytuałów?” – o sposobach na doenergetyzowanie się, czy

Wyzwanie B – „Kreatywne sposoby promocji swojej działalności/pasji w realu?”

Wejdź proszę w ten link i wybierz właściwą odpowiedź: A lub B. Tylko tyle.

W podziękowaniu za to daję Ci kilka fajnych rzeczy:

  • link do energetyzującego utworu, którego słucham (czasem nawet w czasie pracy), kiedy mam spadek formy
  • hasło rabatowe, dzięki któremu będziesz mogła kupić 10% taniej kubki, koszulki i torby „Miej odwagę, żyj uważnie i z pasją wspierając także muzyczny rockowy projekt dla nastolatek Karioka Girls Rock Camp (część zysków z czerwcowej sprzedaży gadżetów przekazują na ten cel). Dodatkowo każdej osobie, która zakupi choć 1 gadżet wysyłam mojego ebooka gratis. Ta urodzinowa promocja trwa tylko przez 10 dni i kończy się automatycznie 21.06.2015 :D.

Ankietę możesz wypełnić tutaj.

 

Teraz kolej na Ciebie, napisz w komentarzu coś o sobie. 😉