Kobiecy work-life balance

Wakacyjne dylematy mamy

Wakacje to czas odpoczynku, ale też czas nadrabiania zaległości po urlopie. To też miesiące chaosu i spontaniczności, która jest piękna i trudna zarazem, szczególnie kiedy jest się pracującą mamą. No właśnie, bo co zrobić, kiedy dzieci zostają w domu, a Ty wyczerpałaś swój urlop? Dobrze, jeśli masz kogoś do pomocy: sąsiadkę, mamę, teściową, czy ojca dzieci i jego życie zawodowe jest na tyle elastyczne, że może zająć się też dziećmi w ciągu dnia. Albo możesz zabrać dziecko ze sobą do pracy, jak ta pani na zdjęciu. A co, jeśli jednak nie masz nikogo i nie możesz zabrać dziecka, czy dzieci ze sobą do pracy?

Przed wakacjami stanęłam przed pytaniem:

„Jak pogodzić prowadzenie działalności z wakacjami dzieci, by wilk był syty i owca cała?”

Rozważałam różne opcje:
• Odpuścić sprawy zawodowe całkowicie?
• Wynająć opiekunkę na lipiec?
• Pracować wieczorami po powrocie męża?

Znalazłam rozwiązanie!

Pod koniec czerwca byłam z siebie dumna, bo wydawało mi się, że znalazłam najlepszą z możliwych opcji. Dostałam miejsca w dwóch dyżurujących przedszkolach dla całej trójki, co oznaczało, że w lipcu mogę spokojnie realizować swoje zawodowe plany.
No właśnie – wydawało mi się. Ponieważ szybko okazało się, że życie ma dla mnie inny scenariusz. Po kilku dniach uczęszczania do przedszkola jeden z synów zachorował na anginę. Został w domu na ponad tydzień. Pozostała dwójka dołączyła do niego po kilku dniach z gorączką. Temperatura na szczęście ustąpiła dość szybko, a chłopcom wróciły siły na tyle, by przysłowiowo „roznosić dom” 😉 , bo wiadomo, że z chorymi dziećmi wyjść w upalne dni nie można.Stwierdziłam, że skorzystam z przywilejów bycia swoją szefową i przydzieliłam sobie kilka dni na tzw. „opiekę nad dziećmi” (oczywiście bezpłatną). I bawiłam się z dziećmi, czytałam im książki, graliśmy w karty, leżeliśmy w łóżku opowiadając historie. Wolałam zrezygnować na te dni z pracy. Nie chciałam szarpać się i spinać odsuwając dzieci od siebie w ciągu dnia, żeby móc pracować. Nie interesuje mnie też przyłączanie chłopców do komputera na wiele godzin, byleby móc spokojnie realizować biznesowe projekty. A pracowanie nocami kończyło się ostatnio przysypianiem nad klawiaturą.
Dlaczego o tym piszę?
Wiele jest takich kobiet jak ja, które są mamami małych dzieci i nie mają babci na podorędziu. Jest nas coraz więcej, bo żyjemy w czasach migracji. Przemieszczamy się za pracą, nie zawsze udaje nam się poznać pomocnych nam ludzi, czy zawiązać głębsze znajomości. I czujemy się jak samotna wyspa przytłoczona codziennością. A jeśli odwrócimy sytuację, to co się stanie? Zawsze znajdą się jakieś pozytywy.

Akceptacja, harmonia i potrzeby.

Kiedy pojawia się choroba, odpuszczajmy inne sprawy bez większych wyrzutów sumienia. Kiedy jest urlop, odpoczywajmy. Gdy mamy projekty zawodowe, dzielmy je na zjadliwe kawałki i realizujmy stopniowo, bez wariowania, że musimy wszystko na już i od razu. Jeśli mamy własne działalności, korzystajmy w miarę możliwości z tego, że mamy elastyczny czas pracy. Jeśli jesteśmy mamami, bawmy się z dziećmi, dzielmy się z nimi swoją życiową mądrością, dajmy im siebie, uwagę, czułość i miłość. Uczmy się od nich radości, spontaniczność i otwartości. Zadbajmy o to, by z dzieciństwa zapamiętały rozmowy, zabawy, podróże i przygody z nami, a nie gry komputerowe, czy bajki w TV.
Ciężko to czasem pogodzić, wiem o tym doskonale. Jednak wiem, że życie jest TU i TERAZ. Mam 37 lat, być może przeżyłam już połowę życia (moja babcia zmarła na serce w wieku siedemdziesięciu kilku lat w sierpniowy upał), a może jestem u jego schyłku, a może dopiero się rozkręcam. 😉 Chcę akceptować to, co przynosi mi życie i widzieć jasną tego stronę. I pogwizdywać jak w piosence „Always look on the brigt side of life”
Staram się żyć w harmonii ze sobą i swoimi potrzebami nie ignorując potrzeb najbliższych mi ludzi. Myślę, że można czasem odpuścić. Dzieciństwo moich dzieci przeminie i już nie wróci, nie chciałabym tego przegapić i przysypać rutyną codzienności. Wiem, że macierzyństwo to czas na rozwój, budowanie więzi, bliskość i te pierwsze lata dzieciaków są najważniejsze. Chłopaki urosną i każdy z nas zdąży zająć się swoimi sprawami. Wiem, wiem, finanse – ale czasem, warto mieć mniej, by zyskać dobre relacje z tymi, którymi daliśmy życie. Prawdopodobnie nie każda z Was ze mną się zgodzi, ale bycie matką Polką ma wiele zalet i dobrze jest je znać. A nic nie stoi na przeszkodzie, by z biegiem lat „przepoczwarzyć się” w matkę Polkę feministkę, o czym rozmawiałyśmy z  moim gościem tutaj.

Frustracja.

Bywa, że my matki przytłoczone nadmiarem obowiązków i skazane na społeczny, zawodowy niebyt popadamy we frustrację – ten problem dotyka wielu z nas. Jeśli spotkało to i Ciebie, zanurz się w tym stanie, zaakceptuj go, a potem się od niej odbij. Bo życie daje dużo możliwości, tylko nie zawsze je widzimy. Ale to temat na osobny artykuł. Zakończę ten wątek optymistycznie cytując moją czytelniczkę. Vika Nova  napisała kiedyś w komentarzu:

„Nigdy nie byłam sfrustrowana choć moje macierzyństwo jest trudne z powodu rozwodów, autyzmu młodszego synka, mojej niepełnosprawności. Moje macierzyństwo dało mi moc, o której nawet nie śniłam. Dzięki tej mocy jako bezdomna, bezrobotna samotna mama, własnymi rękoma zbudowałam dom.”

Rodzicielstwo daje siłę, serio!

Work-life balance.

Wszyscy szukamy cudownych recept na life-work balance. Jednak nie ma idealnego sposobu, który pasowałby każdej z nas. Nie lubię, jak ktoś narzuca to, czy tamto i pomimo, że nigdy nie był w moich butach, to „wie lepiej” i zarzuca mnie sposobami na organizację dnia, czasu, czy życia. Owszem pewne wskazówki się przydają. Pisałyśmy o tym z moją współblogerką poprzedniego bloga MultiMultiMama.com. Jednak pamiętajmy – żyjemy w innych środowiskach, różnimy się sytuacją rodzinną, finansową, mamy inną energię, czy potrzeby. Tylko my same możemy stworzyć warunki, w których taki balans będzie możliwy, w których będzie energetyczne flow, w których będziemy się odnajdować.

Chętnie słucham, czytam o tym, jak radzą sobie inne kobiety, jeśli wypowiadają się w duchu dzielenia się doświadczeniem, a nie mówienia mi, co „muszę”, a czego „nie mogę”. A tak wypowiadały się moje czytelniczki w czasie jednej z dyskusji na stronie na Facebooku, w której padło pytanie o  harmonię, równowagę w życiu:
Joanna Piwowarczyk:

Harmonia? Hmm…, lepiej przerzucić się na stan akceptacji tego, że są czasem lepsze, a czasem gorsze chwile. Jest to stan naturalny, z którym staramy się walczyć zamiast pozwolić, by czas przeniósł nas do tych lepszych chwil.

Monika Kaczkowska:

Równowaga, akceptacja, harmonia – zdecydowanie tak! Zaczęłabym od tego, że to stany umysłu, najpierw powstają w głowie, to sposób naszego myślenia o nas samych i o otoczeniu. Czasami ten spokój zaburzany jest przez różne wydarzenia ze świata zewnętrznego – i na niektóre wydarzenia mamy wpływ, a na niektóre nie. Tam gdzie mam wpływ, to zmieniam, dostosowuję. Tam, gdzie go nie mam, akceptuję zaistniały stan rzeczy. Tego uczę się każdego dnia 🙂 A jak coś się „sypnie”, to znak, że się uczę – i wiem, że mogę zacząć od nowa i od nowa, bo mogę decydować i mam nową szansę 🙂

Katarzyna Bogusz-Przybylska:

Równowagi nie ma. Równowaga, jak sama nazwa mówi wskazuje na jakiś stan, w którym coś jest „po równo”. A jak podzielić 100% naszego czasu na życie osobiste, rodzinne i zawodowe? No przecież się nie da! Dlatego szukajmy harmonii, czyli własnego sposobu na odpuszczanie i pozostawianie w życiu tylko tego, co naprawdę niezbędne. Dla nas, naszych wartości i wewnętrznych potrzeb

Monika Pabijańska:

Zgadzam się, że słowo równowaga wskazuje na to, że praca zawodowa i życie osobiste to przeciwności, a przeciez tak nie jest. W czerwcowym Harvard Business Review jest na ten temat fajny artykuł. Duzo w nim mowy o uwaznosci, o ktorej kiedyś rozmawiałyśmy.

Temat uważności, czyli skupiania myśli na tym, co tu i teraz, jest wciąż niewyczerpany. Planuję więcej wpisów o tym, bo czuję, że jest potrzeba, by zgłębiać tę kwestię.

 

A jakie są Wasze sposoby na work-life balance, udaje się Wam go osiągnąć?
A jeśli jesteście mamami, jak godzicie macierzyństwo z pracą, szczególnie w wakacyjny czas?