„B” jak BEZPIECZEŃSTWO,
czyli ciąg dalszy alfabetu kobiecej siły.
(Z alfabetu chcemy utworzyć kodeks kobiecej siły, który będzie pomagał w tym, by wewnętrzną siłę wzmacniać i pielęgnować – po kobiecemu. Pierwszy wpis z tego cyklu znajdziesz tu.)

Bezpieczeństwo to takie wielkie słowo, które kojarzy nam się z urzędami, służbami, funkcjonariuszami, czy pokojem. A zapominamy, że jest to jedna z najbardziej podstawowych potrzeb każdej z nas. Pierwotni ludzie mieli zakodowane proste zasady życia: zdobyć jedzenie, uciekać albo walczyć, bo bezpieczeństwo było ich priorytetem. Dziś im bardziej samoświadome jesteśmy, tym łatwiej nam zapomnieć o własnym bezpieczeństwie, o ochronie siebie. Co mam na myśli?
Rozpocznę od drugiej strony – kiedy czujemy się zagrożone, zaniepokojone?
Wtedy, gdy:
- chcemy działać wg planu, a go nie ma, lub on nie działa;
- potrzebujemy wsparcia (psychicznego, fizycznego), bo sytuacja nas przerasta, a go nie dostajemy;
- mamy niewystarczającą ilość pieniędzy, albo tracimy płynność finansową;
- potrzebujemy być częścią wspólnoty, przynależeć do grupy (w rodzinie, w pracy), a dostajemy sygnały, że tak nie jest;
- nie możemy decydować o sobie, ktoś lub coś zrobiło zamach na naszą „sprawczość”.
W takich sytuacjach potrzeba bezpieczeństwa jest ewidentnie niezaspokojona. Jak sugeruje Hugo Roele – autor The Book of Needs (a ja się z nim zgadzam) często wydaje nam się tylko, że ona może być zaspokojona tylko kosztem:
- wyzwania, przygody i różnorodności,
- bycia sobą i autentyczności,
- samodzielności, niezależności
- przestrzeni (fizycznej) lub przestrzeni do wolności wyboru.
Okazuje się, że wcale nie musi tak być. Możemy mieć to i to, tylko trzeba sobie to odpowiednio poukładać w głowie i zmienić nasze przekonania, zaufać sobie i odważyć się na zmiany.
Nie chronimy siebie
Właśnie ze strachu przed utratą bezpieczeństwa tkwimy w sytuacjach, które ewidentnie nas uwierają, jak np.:
- niesatysfakcjonująca nas praca,
- toksyczne relacje,
- niesprzyjające środowisko, w którym mieszkamy (miasto, kraj, ludzie),
- mówienie tego, co inni chcą usłyszeć, zamiast odważne wyrażenie własnego zdania, itp, itd.
Taka niemoc decyzyjna wcale nie zapewnia nam bezpieczeństwa, jak pozornie sądzimy. Tkwienie w pracy, w której już się nie realizujemy bardzo naraża nas na to, że popadniemy w marazm. W dłuższej perspektywie same sobie zagrażamy, poprzez zaniechanie działania i pozostanie w bierności osłabiamy się. To doprowadza do problemów ze zdrowiem, do wypalenia, a czasem do depresji, która zjawia się po cichu …
Potrzeba wsparcia i wskazówek
Wiem, że czasem trudno dokonać przełomowych zmian w swoim życiu, szczególnie, gdy bliscy nie są po naszej stronie. Dlatego wspieram kobiety w tym, by wydobyły z siebie MOC (np na warsztatach „Mam tę MOC!” dla pasjonatek marzących o biznesie).
Kończąc chciałabym Cię zapytać, czy uważasz, że w kodeksie kobiecej siły powinna znaleźć się potrzeba bezpieczeństwa? Stwórzmy razem zestaw wskazówek dla kobiet, które chcą wzmacniać i pielęgnować w sobie moc, taką kobiecą.
Z innych słów na B, które kojarzą mi się z kobiecą siłą są BLISKOŚĆ i BIZNES (nie dla wszystkich) oraz BŁOGOSTAN. Wpisz w komentarzu, co byś dorzuciła?





