Marta Frej to artystka, trochę intelektualistka, błyskotliwa obserwatorka ludzi i świata. Bawi się formą i słowem, tworzy memy, których popularność potwierdza kunszt autorki. Marta Frej i jej memy to tandem idealny. Zapraszam na rozmowę z nią.

Absolwentka ASP w Łodzi (dyplom 2004), asystentka w pracowni rysunku i malarstwa prof. M. Czajkowskiego na ASP w Łodzi (2005-2009), malarka, animatorka kulturalna, prezeska Fundacji Kulturoholizm, mama Maćka, współzałożycielka Klubu Krytyki Politycznej w Częstochowie.

 

zolza

więcej memów Marty Frej można zobaczyć na stronie memshirt.com

Gabriela Kuca: Czy Ty, Marto, jesteś „Zołzą”?

Marta Frej: (śmiech) Nie, myślę, że nie jestem, mam dosyć łagodny charakter. Mam problem z tym, żeby komunikować otoczeniu, że jestem niezadowolona. Dlatego właśnie rysuję memy, dzięki którym mówię światu, co mnie wkurza.

Chcesz powiedzieć, że rysowanie memów to sposób na pozbycie się „grzecznej dziewczynki w sobie”?

To sposób na wiele rzeczy. W moim przypadku na zakomunikowanie otoczeniu jakie mam poglądy, a czasem moim bliskim, jakie są moje oczekiwania i potrzeby.

Czyli ze swoim facetem rozmawiasz za pomocą memów: „Zobacz, co mam na stronie, to dowiesz się, o co mi chodzi.” 😉

(śmiech) Tomek bardzo mi kibicuje, jest oddanym fanem mojej twórczości. Choć faktycznie jest zauważyłam, ze bardzo się zmienia odkąd rysuję memy. Innymi słowy robi się coraz bardziej idealny.

Czyli warto rozmawiać, jakkolwiek, choćby poprzez memy.

Jak najbardziej! W moim przypadku warto rysować.

I pisać, bo Twoje memy to rysunek z genialną puentą. Masz talent do formułowania celnych, głębokich znaczeniowo zdań. Skąd czerpiesz pomysły na te hasła, dużo czytasz?

W dzieciństwie i we wczesnej młodości czytałam dużo więcej, niż teraz. Obecnie nie czytam tyle, ile bym chciała. Słowo zawsze było dla mnie bardzo ważne. Uważam, że nie mam talentu literackiego, w dłuższych formach się nie sprawdzam. Te teksty wynikają z moich przemyśleń, z jakiejś anegdoty, z dłuższej historii, a ich urok polega też na tym, że każdy inaczej je interpretuje. Z każdym czytelnikiem/odbiorcą te memy nabierają innego znaczenia.

Czyli inspiracje czerpiesz z życia, z telewizji, gazet? Bo w Twoich memach trochę polityki też jest.

Z życia na pewno i z artykułów, które czytam w sieci. Z telewizji nie, bo jej prawie w ogóle nie oglądam. Unikam popularnych kanałów informacyjnych, bo irytuje mnie ich sposób przekazywania rzeczywistości, który na dłuższą metę jest co najmniej groźny. To, na co pozwalają dziennikarze, sposób, w jaki prowadzone są rozmowy, to tylko podsycanie niezdrowych emocji. Odbiorcy nie uczą się dzięki temu niczego, co jest godne naśladowania. Polaryzacja stanowisk, do której dochodzi, niczego sensownego nie wnosi. A nie do końca wierzę, że ci ludzie się nienawidzą, bo przecież jakoś funkcjonują wspólnie na tej arenie politycznej. To raczej sposób prowadzenia rozmowy doprowadza do konfliktów.

Jakiej Polski życzyłabyś sobie dla kobiet, a jakich kobiet dla Polski?

Najpierw muszą znaleźć się kobiety, które zrobią nam Polskę, jaką życzyłabym sobie dla kobiet. To samo się nie zdarzy, a faceci za nas tego nie zrobią.

Jesteś jedną z takich kobiet, jesteś opiniotwórcza, masz wpływ na inne kobiety.

Jeśli tak uważasz, to bardzo mi miło. Zdaję sobie sprawę, że mam pewien ograniczony zasięg, tym bardziej, że nie chcę wchodzić w świat polityki. Myślę, że jest coraz więcej kobiet, które przestają ulegać patriarchialnemu przekazowi, który na każdym kroku pęta nam nogi , ręce, przyznaje nam role, które niekoniecznie chcemy grać. Jak się już zacznie dostrzegać przejawy patriarchatu, to nie można przestać. To jest bardzo irytujące, bo widzę to wszędzie. Jest tak, że w pojedynczych przypadkach takie zachowania, czy słowa uważane są za normalne, mówi się: tak ma być, nie róbmy sceny, to jest nawet zabawne. Natomiast, kiedy połączy się to w całość, w rzeczywistość, która od rana do wieczora nas formuje, to wtedy zdajemy sobie sprawę, że to kształtuje bardzo szkodliwe społecznie postawy.

Mam takie poczucie, że nadchodzą wielkie zmiany w aspektach, o których mówisz, że nasze pokolenie przygotowuje się do społecznych zmian, które dokonają się rękoma kobiet, które dziś są dziewczynkami. Co przekazałabyś mamom córek, jak przygotować je do działania, by dokonały zmian w swojej małej społeczności, czy może nawet w ojczyźnie. Pytam też w kontekście kampanii, którą zainicjowałam w marcu „Miej odwagę żyj uważnie i z pasją”. Jak Ty to widzisz?

Mnie się wydaje , ze powinniśmy zacząć od tego , żeby nie chować dzieci jak dziewczynki, czy chłopców, tylko wychować na porządne obywatelki i porządnych obywateli. Najlepiej wychodzi to poprzez dawanie przykładu. Zauważyłam, że wychowywanie dzieci przez ciągłe zwracanie im uwagi jest kompletnie bezsensowne. Jedynym skutecznym rozwiązaniem jest wymaganie od siebie samego tego, czego wymagamy od dzieci. Dzieci są uważnymi obserwatorami i bardzo chętnie biorą udział w naszym dorosłym życiu. Mój czternastoletni syn pyta w tej chwili o wszystko, każda sfera, w której się poruszam go interesuje i zadaje mi mnóstwo pytań. Ważne jest , żeby wykazać się cierpliwością i przekazać mu to w taki sposób, by było to atrakcyjne dla nastolatka. Natomiast jestem bardzo zadowolona z tego, że daję mu przykłady bezinteresownego działania. Prowadzę, wraz z partnerem fundację Kulturoholizm i poświęcamy bardzo dużo czasu na pracę społeczną związaną z szerzeniem kultury w moim mieście. Maciek widzi, że z pasją oddajemy się tym wolontaryjnym pracom, że wychodzimy poza ramy własnego egoizmu. To nie musi być od razu coś wielkiego, typu fundacja, stowarzyszenie, czy festiwal jak Wasz Tarnów w Sukience, chodzi o promowanie postawy prospołecznej, żeby dziecko uwrażliwić na życie we wspólnocie. Zauważmy, że ktoś zniszczył kwiatka na naszej klatce schodowej albo, że ta pani z trzeciego piętra jest samotna i schorowana, prawdopodobnie potrzebuje pomocy przy zakupach. Społeczeństwo obywatelskie tworzy się oddolnie i jest nurtem przeciwstawnym do obecnego neoliberalnego kultu bogacenia się i kupowania.

Taki jest Twój przekaz dla rodziców, a jaki dla dziewczynek?

A dziewczynom powiedziałabym, żeby nie wierzyły, kiedy ktoś im opowiada, że muszą być grzeczniejsze i ładniejsze od chłopców i że czegoś tam nie wypada im robić, bo są dziewczynkami. Powiedziałabym im też, żeby nie porównywały się z innymi, bo to zmora kobiet. To wdzięczna praca, z dziećmi można błyskawicznie osiągnąć efekty. To właśnie od ich postaw będzie zależało, jakie będzie nasze życie, nasz świat. Z kobietami dorosłymi jest na pewno trudniej, one często potrzebują już pracy terapeutycznej. Dzieci to jest taki wdzięczny materiał, tak dużo można osiągnąć. Zresztą ja też pracuję z nimi, słucham młodych ludzi i widzę, że dziewczyny są zupełnie inne, niż jak ja byłam w ich wieku. Są dużo bardziej odważne, śmiałe, szczere, nie mają problemu, by przyznawać się do swoich autentycznych słabości, nie są już tak spętane tą wizją grzecznej, czy moralnej dziewczynki. I to jest super!

co-mowia-inniwięcej memów Marty Frej można zobaczyć na stronie memshirt.com

Wiem, że tworząc memy pilnujesz, by te wypowiedzi były szczere. Czy bycie autentyczną jest trudne? To kwestia decyzji, czy może to proces, w którym odkrywasz się coraz bardziej?

Tak, to jest proces. Przekonałam się , że można mówić o tym, co jest moim własnym problemem w sposób dowcipny, lekki, z dystansem. Powiedzenie o tym głośno, ze świadomością, że to przeczyta, czy zobaczy, kilka tysięcy osób, powoduje, że ten problem robi się trochę mniejszy. Obśmianie moich lęków, czy kompleksów rzeczywiście mi pomaga. Może niekoniecznie je niweluje, natomiast powoduje, że wydają się zabawne, mniej istotne. To pomaga. Jestem rzeczywiście szczera, aczkolwiek jest też w tym trochę kreacji, tym bardziej, że jestem bohaterką wielu memów. Nie jestem w stanie tego uniknąć, to nieświadoma kreacja.

Czy rysowanie memów jest twoim sposobem na autoterapię? Moim sposobem jest pisanie i polecam to wielu osobom.

Zdecydowanie – jest to autoterapia poprzez obśmianie. Jeśli przyznamy się, że mamy jakiś problem i od razu pod postem 100 kobiet potwierdzi, że ma to samo, to już jest łatwiej. Być może to trochę śmieszne, ale tak to działa. Tworzy się internetowa grupa wsparcia. Zauważyłam, że jeśli mam zły humor, jest mi źle i narysuję mem, który ma pozytywny odbiór i szybko staje się popularny, to od razu poprawia mi się humor.

To trochę tak, jak telefon do wspierającej, nieoceniającej przyjaciółki, której możemy powiedzieć wszystko bez ogródek. Moc Internetu jest wielka, mam wrażenie, że dodajesz wielu kobietom odwagi do bycia autentycznymi. Jesteś współsprawczynią przemiany społecznej.

Jeżeli tak, to bardzo się cieszę. Ja widzę, czuję, słyszę i czytam, że kobiety tę odwagę mają tuż, tuż, płytko i bardzo niewiele trzeba, żeby tę odwagę sprowokować. Uważam, że my kobiety mamy w sobie ogromne pokłady odwagi, pasji, energii, empatii, siły, które są troszkę ukryte i czekają na odpowiedni moment, aby się uwolnić. Czasem to rzeczywistość wirtualna jest takim momentem. Zresztą postrzegam kobiety jako gigantyczną, wielką siłę, uśpiony wulkan, ale już dymiący, mruczący. Mam nadzieję, że dożyję erupcji…

Mam to samo poczucie, dlatego moja strona www nazywa się Kobieca Siła właśnie. A jeśli już rozmawiamy o sile: czy czujesz się silną kobietą? Skąd czerpiesz siłę?

Kiedy analizuję 42 lata mojego życia oraz to, w jakiej formie psychicznej jestem, to uważam się za silną kobietę. Wcześniej było tak, że dość entuzjastycznie i bezrefleksyjnie rzucałam się w różne sprawy i nie unikałam sytuacji, których zwykle ludzie unikają, bo wiedzą, że to się może źle skończyć, albo się nie udać. Oczywiście musiałam swoje przejść, przecierpieć, zapłacić za liczne doświadczenia życiowe, ale uważam że było warto. Czuję się silniejsza i nadal mam ochotę na nowe doświadczenia, na ciągłe próbowanie rzeczy, o których inni mówią, że są niebezpieczne, że może lepiej nie ryzykować. Nie przeszło mi to. (śmiech)

Marta Frej  - wywiad dla KobiecaSila.pl

CDN.

O innych źródłach siły, z których czerpie Marta Frej oraz o tym, czy jest Matką Polką, czy feministką, o perfekcjonizmie i chaosie, będzie można przeczytać w drugiej części wywiadu –> publikacja już wkrótce, nie przegap! 😉


 

Druga część wywiadu jest TUTAJ.